„Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz” czyli jak sobie zorganizujesz wyjazd do Kazimierza Dolnego, taką będziesz miał satysfakcję.

Nie ma jedynego, słusznego sposobu na zwiedzanie. Musimy zadać sobie pytania: Co lubimy robić? Co nam sprawia przyjemność? Co nas denerwuje lub nudzi? Gdy szczerze na nie odpowiemy, wówczas mamy klucz do sukcesu. Jednym wystarczy przemieszczanie się od restauracji do kawiarni w obrębie rynku. Inni będą szczęśliwi, gdy na rowerze zapuszczą się w doliny lessowe i będą podziwiać przepiękne widoki. Nie zmuszajmy się do odwiedzenia wszystkich muzeów lub kościołów, jeśli nas to nie interesuje.

Co robić w Kazimierzu Dolnym? Co warto obejrzeć? W Kazimierzu nad Wisłą jest tak dużo atrakcji, że każdy znajdzie coś dla siebie. Oto  moje propozycje, choć miejsc wartych odwiedzenia, jest na pewno dużo więcej.

1. Lessowe wąwozy.

Less jest skałą (tak, tak, skała nie musi być twarda jak kamień) bardzo podatną na erozję wodną. Dzięki temu w okolicach Kazimierza Dolnego znajdziemy liczne wąwozy, które przyciągają rzesze turystów.

Ponieważ jesteśmy fanami off-roadu, już za Puławami wjechaliśmy na nieutwardzone drogi prowadzące wąwozami. Jedne wąwozy są szerokie, inne tak wąskie i zarośnięte, że lakier na samochodach trochę ucierpiał. Dodatkową atrakcją jest BŁOTO. Im więcej opadów, tym więcej błota, tym trudniej i tym więcej frajdy. Drobniutki less tworzy fantastyczną breję, która obkleja opony i sprawia, że nawet niewielkie wzniesienia staja się wyzwaniem.

Wąwozy można pokonywać na rowerze lub tradycyjnie pieszo. Im bliżej Kazimierza, tym więcej turystów. Najbardziej spektakularnym jest Wąwóz Korzenny, który jak nazwa wskazuje, zaskakuje imponującymi, zwisającymi korzeniami.

Bardzo ciekawe jest zwiedzanie wąwozów nocą z pochodniami. Taką atrakcję oferują lokalne biura podróży.

2. Mięćmierz.

Mięćmierz to maleńka wioska, obecnie będąca cześcią Kazimierza Dolnego. Można do niej dotrzeć 4 kilometrowym spacerkiem ul, Krakowską, a następnie wzdłuż Wisły lub też dojechać samochodem ulicami:  Czerniawy, Sloneczna i Albrechtówka. Tuż przed wsią jest miejsce, gdzie można zostawić samochód.

Wioska istnieje od XIV wieku. Mieszkańcy osady trudnili się flisactwem. Obecnie znajduje się tu zaledwie kilkanaście chałup wraz z budynkami gospodarczymi. Większość z nich jest bardzo stara, pokryta gontem lub strzechą.

3. Wiatrak w Mięćmierzu.

Za wsią, z wysokiej skarpy spogląda na Wisłę drewniany wiatrak. Jego historia jest niezwykła, związana z niezwykłym człowiekiem Ryszardem Dziadoszem- właścicielem posiadłości, którego mieliśmy okazję poznać w czasie naszej wycieczki.

Wiatrak pochodzi z 1911 roku. Na obecne miejsce został przeniesiony z Bałtowa w 1975 roku. O historii rekonstrukcji wiatraka i determinacji pana Ryszarda możecie przeczytać tutaj.

Dzisiaj jest to miejsce magiczne, w którym czuć ogrom pracy i miłości, włożony przez właścicieli, aby miejsce te było niepowtarzalne.  Ze skarpy za wiatrakiem roztacza się fantastyczny widok na Wisłę, Krowią Wyspę oraz zamek w Janowcu. To najpiękniejsza panorama w okolicy, którą można by podziwiać bez końca.

4. Prom do Janowca.

Przeprawy przez Wisłę w okolicy Kazimierza i Janowca maja bardzo długą tradycję. Pierwotnie odbywały się za pomocą drewnianych łodzi. Obecnie kursuje tu niewielki, nowoczesny prom. Przepłynięci rzeki w ten sposób, to nie lada atrakcja. Więcej informacji o promie oraz aktualny cennik znajdziecie tutaj.

5. Wisła

Wisła w okolicy Kazimierza jest szczególnie malownicza. Nieuregulowane koryto rzeki tworzy liczne wysepki i zachęcające do odpoczynku plaże.

6. Kazimierz nocą.

Gdy robi się ciemno, ulice pustoszeją, nadchodzi czas na romantyczny spacer po miasteczku. Nad Kazimierzem, z góry czuwają podświetlone ruiny zamku.

Początki Kazimierza Dolnego sięgają XII wieku, kiedy istniała tu osada nazywana „Wietrzną Górą”. Książę Kazimierz Sprawiedliwy nadał ją siostrom norbertankom. Najprawdopodobniej zakonnice z wdzięczności zmieniły nazwę osady na „Kazimierz”. Przydomek „Dolny” został dodany później, w celu odróżnienia od Kazimierza, leżącego w okolicach Krakowa. W XIV wieku miejscowość otrzymuje prawa miejskie na mocy lokacji króla Kazimierza Wielkiego (niektóre źródła podają Władysława Jagiełłę).

Przez Kazimierz przebiegał jeden z głównych szlaków handlowych łączących Ruś ze Śląskiem i Pomorzem. W okolicy odbywała się przeprawa przez Wisłę i pobierane było cło.  Zboże gromadzone w licznych spichlerzach było spławiane do Gdańska. Dzięki intensywnemu handlowi mieszkańcy Kazimierza stawali się bardzo majętnymi ludźmi. 

Potop szwedzki a później odcięcie Gdańska od Polski przyczyniły się do upadku miasta i utraty praw miejskich. 

Odrodzenie Kazimierza nastąpiło pod koniec XIX wieku za sprawą turystyki oraz przyjeżdżających głównie z Warszawy artystów.

7. Kościoły.

Nad rynkiem góruje Kościół farny św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja. Został on ufundowany przez Kazimierza Wielkiego a na początku XVII wieku rozbudowany w stylu renesansowym.

Kościół Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny powstał pod koniec XVI wieku, a blisko 100 lat później Kościół św. Anny.

8. Kamienice

Na początku XVI wieku król Zygmunt I Stary z powodu zadłużenia u Mikołaja Firleja, nadał temu ostatniemu i jego synowi Piotrowi dożywotni urząd starosty kazimierzowskiego.  Ród Firlejów przez 150 lat sprawował władzę w Kazimierzu. Wtedy to nastąpił największy rozkwit miasta. Bogacące się na handlu rody Przybyłów, Czarnotów, Celejów wznosiły okazałe kamienice. Niektóre z nich możemy oglądać do dziś. Najbardziej znane to: Kamienice Przybyłowskie – pod św Mikołajem i św Krzysztofem, Kamienica Wysoka, Kamienica Gdańska. Jeśli interesuje Was architektura i macie trochę czasu, warto poczytać o historii tych budowli.

9. Synagoga i jatki.

W XIV wieku do miasta zaczęli przybywać Żydzi, którzy przez kolejne wieki nierozerwalnie związali się z Kazimierzem. Przed II wojną światową stanowili ponad 60% mieszkańców miasta. Dzielnica żydowska w Kazimierzu zwana Na Tyłach, rozwijała się wokół  placu targowego, obecnie zwanego Małym Rynkiem oraz wzdłuż ulicy Lubelskiej. Jej zabudowa – inaczej niż w części chrześcijańskiej – miała w głównej mierze charakter drewniany. W czasie II wojny światowej Żydzi z całej okolicy zostali zamknięci w gettcie , w którym panował głód, choroby i fatalne warunki mieszkaniowe. Część Żydów zmarła, inni zostali wysiedleni a ostatnia grupa została rozstrzelana na terenie cmentarza w Czerniawach.

Obecnie w budynku po dawnej synagodze mieszczą się pokoje gościnne oraz wystawa muzealna. Z bożnicą wiąże się jedna z legend o królu Kazimierzu Wielkim i jego wielkiej miłości Esterce. Podanie głosi, iż synagoga jest darem króla dla ukochanej.

Przy Małym Rynku znajduje się bardzo charakterystyczna, drewniana budowla -jatki, czyli miejsce rytualnego uboju zwierząt.

10. Żydowski kirkut.

Cmentarz żydowski w Czerniawach (cześć Kazimierza) powstał w połowie XIX wieku. Podczas II wojny światowej został całkowicie zdewastowany. Hitlerowcy zmusili Żydów, aby wyrwali macewy, czyli płyty nagrobne i z nich układali chodniki. Malarz Antonii Michalak przekonał okupantów, iż szybciej będzie, jeśli zamiast skuwać napisy i ozdoby z nagrobków, płyty zostaną położone, tak aby niczego nie było widać. Dzięki tej chytrej sztuczce wiele macew przetrwało. Z odzyskanych nagrobków zbudowano pomnik, wzorowany na jerozolimskiej ścianie płaczu.

Zgodnie z żydowską tradycją nagrobki kobiet znajdują się po lewej stronie, zaś mężczyzn po prawej. Za ścianą rośnie las bukowy, a w nim znajdują się nieliczne stele – pionowe płyty nagrobne.

11. Ludzie tworzący niepowtarzalny klimat.

Kazimierz nie byłby Kazimierzem, gdyby nie ludzie, którzy tu żyją i tworzą. Na jego aurę wpływają zarówno uliczni muzycy, jak i Cyganki, które nieustannie kręcą się po rynku, zaczepiając naiwnych turystów.

 

12. Galerie.

Od blisko 100 lat Kazimierz przyciąga artystów, w tym również malarzy i rzeźbiarzy. Pełno tu większych i mniejszych galerii, w których każdy znajdzie coś dla siebie: delikatne akwarele, tradycyjne oleje, czy intrygujące dzieła nowoczesne. Sztuka miesza się z kiczem.

13. Jedzenie.

Kazimierz Dolny to prawdziwy raj dla smakoszy.  Znajdziemy tu dobre restauracje serwujące tradycyjną, polską kuchnię oraz bardziej egzotyczne smaki z Gruzji lub Libii. W nawiązaniu do historii tego miejsca warto wybrać kuchnię żydowską, która jest dostępna w restauracjach: Bajgiel i U Fryzjera. W kartach znajdziemy wiele mało znanych dań, np. tatar żydowski z wątróbki, cymes, maca. Polecam gęsie pipki, czyli szyjki z gęsi nadziewane wołowiną, wątróbkami i rodzynkami. Smakują rewelacyjnie. A jakie jest wasze ulubione danie żydowskie?

Wracając do domu, obowiązkowo kupujemy na rynku kazimierzowskiego koguta – maślaną bułkę o fantazyjnym kogucim kształcie.

Legenda o kogucie, co diabła przechytrzył. Dawno, dawno temu, gdy tereny te porastał gęsty las, okoliczna ludność odprawiała pradawne rytuały i paliła ogniska. Przelatującemu diabłowi bardzo się to spodobało i postanowił pozostać tu na stałe. Zamieszkał w wąwozie, w norze pod korzeniami drzewa. Pewnego razu zapolował na koguta, który przechadzał się w pobliżu. Ptak tak zasmakował diabłowi, że od tej pory zaczął żywić się wyłącznie kogutami. Czort wyjadł  cały drób w okolicy z wyjątkiem jednego, wyjątkowo sprytnego koguta, który ukrył się w specjalnej kryjówce. Na ratunek ptakowi ruszyli zakonnicy, którzy poświęcili norę diabła. Ten ostatni, nie mogąc znieść zapachu wody święconej wyniósł się z okolicy. Ocalały kogut wyszedł z kryjówki i dumnie przechadzał się po okolicy. Na pamiątkę tego wydarzenia kazimierscy piekarze wypiekają pyszne, drożdżowe koguty.

14. Ruiny zamku i baszta.

Nad miastem górują romantyczne ruiny zamku, będące inspiracją malarzy i zakochanych. Z murów roztacza się spektakularny widok na Kazimierz, Wisłę i całą okolicę.

Zamek został zbudowany na polecenie Kazimierza Wielkiego w XIV wieku. Z lokalnego wapienia utworzono grube mury, wewnątrz których oprócz pomieszczeń mieszkalnych znalazł się obszerny dziedziniec, na którym mogła znaleźć schronienie okoliczna ludność w czasie najazdu wroga. W kolejnych wiekach zamek był rozbudowywany i upiększany. Budowla została zniszczona w czasie Potopu Szwedzkiego i nigdy nie została już odbudowana.

Ponieważ zamek utrzymany jest w formie ruiny, zwiedzania jest niewiele. Wejście jest płatne symboliczne 5 zł. (zamek i baszta). Warto zobaczyć jedno z pomieszczeń, gdzie w formie komiksu przedstawiona jest legenda o Królu Kazimierzu i jego wielkiej miłości do Żydówki Esterki.

Powyżej zamku wznosi się samotna baszta z XIII wieku. Strzegła ona przeprawy przez Wisłę, gdzie pobierane było cło. Później pełniła funkcje latarni rzecznej a może nawet więzienia. Obecnie jest to najwyższy punkt w okolicy, z którego widać Puławy, z charakterystycznymi, dymiącymi kominami.

15. Góra Trzech Krzyży.

Nad miastem wznosi się góra, na której stoją 3 krzyże, postawione na ku czci osób zmarłych na cholerę. Gwarno tam i tłoczno.

Ja proponuję Wam alternatywną Górę Trzech Krzyży, położoną niedaleko wsi Parchatka (w połowie drogi pomiędzy Puławami a Kazimierzem). Oprócz krzyży znajdziecie tu ciszę i spokój. A widok Wisły pomiędzy jesiennymi drzewami zapiera dech w piersiach.

Przed dwustu laty księżna Izabela Czartoryska stworzyła w Parchatce samotnię z romantycznym ogrodem. Na pobliskim wzgórzu ustawiono 3 krzyże dedykowane jej wychowance hrabinie Zofii z Matuszewiczów Kickiej. W 2006 roku odtworzone nieistniejące od dawna krzyże.

16. Stara chata.

W części Kazimierza zwanej Dołami Kobiałkowymi znajduje się najstarsza w mieście drewniana chałupa. Powstała ona na przełomie XVII i XVII wieku. Odrestaurowana zachwyca swym wyglądem, stając się często tłem do zdjęć ślubnych. Przygotowano w niej pokój, w którym młoda para może spędzić noc poślubną.

17. Studnie.

Jednym z symboli Kazimierza Dolnego jest studnia znajdująca się na środku rynku. Posiada ona bardzo charakterystyczny daszek kryty gontem. W Kazimierzu i jego okolicach są jeszcze inne studnie tego typu. Czy uda się Wam je odnaleźć? Mi udało się dotrzeć do studni na rynku, w miejscu gdzie zaczyna się ul. Lubelska oraz w Mięćmierzu (zdjęcia poniżej). Kolejna jest w pobliskiej Bochatnicy. A Wy widzieliście inne? Jeśli tak, piszcie w komentarzu.

18. Spichlerze.

Jak wspominałam wcześniej, w czasie swojej świetności ludność Kazimierza trudniła się handlem zbożem. Do przechowywania ziarna służyły spichlerze ulokowane wzdłuż Wisły. Było ich około 60. Zachowały się nieliczne. Choć były to budynki gospodarcze, ich zdobień może pozazdrościć niejedna kamienica. Odremontowane służą jako hotele czy muzea.

19.Sauna błotna w Królu Kazimierzu.

Jeden ze spichlerzy został przekształcony w 4 gwiazdkowy hotel Król Kazimierz. Mieści się tam SPA, które wśród licznych zabiegów oferuje saunę błotną. Jest to rzadko spotykany rodzaj sauny, polegający na nałożeniu glinki (czyli nasze tytułowe BŁOTO) na ciało. Wysmarowani glinką relaksujemy się w przyjemnej temperaturze 40-45 stopni C przy wilgotności 100%. Oczywiście do sauny najlepiej iść we dwoje, wówczas proces nakładania błotka staje się bardzo, bardzo… przyjemny.

 

20.Parostatek.

Parostatek „TRAUGUTT” był ostatnim pływającym po Wiśle bocznokołowcem. Pływał na trasie Gdańsk-Warszawa, a przy wysokim stanie wód do Puław, Kazimierza Dolnego a nawet Sandomierza. Jego brat bliźniak „BAŁTYK” zagrał w kultowym filmie „Rejs” Marka Piwowskiego.  Z Traugutta udało się uratować jedynie widoczny na zdjęciu napęd, reszta została oddana na złom w końcu lat 70-tych. Instalację można oglądać naprzeciw Muzeum Nadwiślańskiego.

21.Kamieniołomy.

W okolicach Kazimierza Dolnego znajdują się liczne kamieniołomy, które przyciągają geoturystów z całej Polski, a nawet zagranicznych geologów. Jeden z nich możemy oglądać przy przeprawie promowej do Janowca. Stąd pochodzi opoka – materiał, z którego zbudowane są kamienice w mieście.

Po drugiej stronie Wisły w Nasiłowie znajduje się jeden z najpiękniejszych obiektów geoturystycznych tutejszych okolic – kamieniołom kredowych skał wapienno-krzemionkowych. Natrafić tam można na liczne skamieniałości: małże, amonity, gąbki a nawet zęby rekina.

22.Przyroda.

Swoje odrodzenie w wieku XX zawdzięcza Kazimierz otaczającej go, unikatowej przyrodzie. Lasy liściaste, poprzecinane lessowymi wąwozami i malowniczo meandrująca Wisła przyciągały i nadal przyciągają artystów oraz zwykłych zjadaczy chleba. Przyjeżdżając do Kazimierza musicie odejść w ustronne miejsce i napawać się ciszą, spokojem i urokiem tego wyjątkowego zakątka.

Tekst: Ewa Siwiecka

Zdjęcia: Ewa i Krzysztof Siwieccy

Kazimierz Dolny, październik 2018