Każdy podróżnik, turysta i poszukiwacz przygód marzy, aby na własne oczy zobaczyć Petrę – miasto wykute w skale, które przez wieki strzegło tajemnicy swojego istnienia. Sprawdzić co skrywa legendarny Skarbiec  – Świętego Grala czy skarb faraona? A może jest to tylko ozdobny grobowiec? Wejść pomiędzy wielobarwne skały i poczuć na plecach brzemię minionych wieków lub oddech rozpędzonego wielbłąda.

W Petrze przeplatają się i wzajemnie uzupełniają cztery czynniki: monumentalne skały, oszołamiające grobowce i pozostałości starożytnego miasta, kolorowi Beduini oraz ich zwierzęta.  Można narzekać, że miejscowa ludność jest zbyt natarczywa, zbyt nachalnie próbuje sprzedać swoje towary lub usługi. Jednak to ona ożywia te miejsce, buduje nastrój a nierzadko pomaga w potrzebie.

Tanie linie lotnicze przyczyniły się do znacznego wzrostu liczby turystów w Jordanii. Wszędzie słychać język polski i entuzjastyczne okrzyki naszych rodaków. Jordańczycy niezmiennie próbują nawiązać kontakt od pozdrowienia i pytania:

– Skąd jesteś?

– Z Polski.

– Dlaczego w tym roku jest tak dużo Polaków?

– Bo bilety lotnicze w obie strony kosztują około 40 JD.

– Naprawdę? To bardzo tanio.

Trochę o historii.

Tereny Petry już kilka tysięcy lat temu były zamieszkiwane przez koczownicze ludy myśliwych i zbieraczy. Ukształtowanie terenu chroniące przed wrogami przyczyniło się do powstawania w tym miejscu osad ludzkich. Najprawdopodobniej w VI w. p.n.e. do doliny przybyli Nabatejczycy. Był to lud z arabski specjalizujący się w handlu srebrem, kadzidłem, mirrą, żelazem, miedzią, złotem i kością słoniową. Jednocześnie bardzo dobrze opanował sztukę pozyskiwania i gromadzenia wody. Petra leżąca na skrzyżowaniu szlaków handlowych z Indii do Egiptu oraz z południowej Arabii do Syrii, bardzo szybko zyskała na znaczeniu, stając się stolicą nabatejskiego państwa. Tu karawany zaopatrywały się w wodę, uzupełniały zapasy żywności oraz opłacały możliwość przejazdu. Na przełomie er mieszkało w Petrze około 20 tysięcy ludzi.

Nabatejczycy wzorowali się sztuką innych kultur, z którymi mieli styczność. Nazwa Petra wywodzi się od greckiego słowa skała. Najbardziej imponujące budowle o ozdobnych fasadach to… grobowce. Ludzie mieszkali w wykutych w skałach niewielkich niszach oraz namiotach. Z wielkiego miasta znajdującego się w kotlinie pozostały jedynie ruiny.

Zmiana szlaków handlowych przyczyniła się do powolnego upadku miasta. Kropkę nad „i” postawiły trzęsienia ziemi, które uszkodziły systemy nawadniające oraz liczne budowle. W 106 roku n.e. Petrę zajęli Rzymianie. Szerzące się w Europie chrześcijaństwo dotarło do miasta w IVwieku a w VII przybyli tu Muzułmanie. Krzyżowcy osiedli w okolicach Petry w XII wieku, budując tu swoje warownie.

Później Petra zniknęła dla świata. Jedynie Beduini, którzy wypasali zwierzęta w okolicy, znali sekret. Tajemnicę ukrytego miasta zapragnął posiąść szwajcarski podróżnik Johann Ludwik Burckhardt. Podając się za muzułmańskiego pielgrzyma szukającego grobu Araona, w 1812 roku dotarł do Petry. Ponad 100 lat późnej rozpoczęły się pierwsze badania archeologiczne starożytnego miasta. W 1985 roku Petra została dodana do Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO. 2007 w Lisbonie obiekt został ogłoszony jednym z siedmiu nowych cudów świata. Od tego momentu nastąpił bardzo intensywny rozwój turystyki.

Dolina Bab al-Siq

Po przekroczeniu bramek Visitor Center droga do Petry wiedzie szeroką doliną Bab al-Siq. Współczesne miasto Wadi Musa ginie za za formacjami skalnymi, które przybierają różne, fantazyjne kształty. Zaczynamy czuć klimat tego miejsca. Wśród skał pasą się kozy. Odgrodzoną częścią doliny pomykają Beduini na koniach lub przetaczają się dwukołowe bryczki, spieszące po turystów. Widoki przesłaniają stragany z arabskimi chustami i najróżniejszymi pamiątkami.

Pojawiają się pierwsze wykute w skale nisze i grobowce. Najbardziej okazały z nich to Grób Obeliskowy i Triclinium Bab al-Siq (zdjęcie poniżej).

Po kilometrowej wędrówce drogę zagradzają skały, pomiędzy które wiedzie wąski wąwóz. Drogi do wąwozu pilnują rzymscy rycerze. Przez chwilę mierzą nas groźnym spojrzeniem i… przepuszczają dalej.

SIQ

Wąski wąwóz o pionowych skałach nosi nazwę Siq. Tędy prowadzi droga do Petry. Idąc wąwozem możemy sobie wyobrazić, jak trudna do zdobycia była Petra. Pęknięcie w skale zawdzięcza swoje powstanie ruchom tektonicznym, a erozja wodna doprowadziła do stanu dzisiejszego.  Efekt jest imponujący. Otaczają nas kolorowe skały, w których wykute są nisze, rzeźby i pozostałości systemu wodnego, który z jednej strony służył odprowadzeniu nadmiaru wody, z drugiej do gromadzenia tejże wody.

Idąc należy uważać na rozpędzone dorożki, które przemykają  wąwozem, wożąc zmęczonych turystów. Cały wąwóz ma prawie 1,5 km długości.

W Petrze znajdziemy ślady różnych religii i wierzeń. Nabatejczycy oddawali cześć wielu bóstwom. Najważniejszym z nich był Duszarna –  stwórca, pan słońca, ziemi i urodzaju – stał on na czele bogów. Był czczony pod postacią bloku kamiennego. Zdjęcie poniżej.

Skarbiec Faraona – Al-Chazna

Najbardziej rozpoznawalną budowlą w Petrze jest Skarbiec. Został on wykuty w skale na przełomie I i II w. n.e. Jego misterna fasada w stylu hellenistycznym wznosi się na ponad 40 metrów. Zdumiewa licznymi zdobieniami w kształcie roślin, zwierząt oraz bóstw.

Na temat przeznaczenia skarbca krąży wiele legend. Miał tu się znajdować skarb faraona – stąd jego nazwa. Scenarzyści filmu Indiana Jones i ostatnia krucjata wykorzystali go jako świątynię chroniącą Świętego Graala. Najprawdopodobniejsza jest hipoteza, że był to grobowiec jednego z władców Petry.

Skarbca nie można zwiedzać w środku. Od lokalnych Beduinów dowiadujemy się, że spowodowane jest to skandalicznym zachowaniem turystów, którzy pewnego razu zdewastowali wnętrze.

Przed Skarbcem jest tłoczno i gwarno. Turyści przepychają się, starając zrobić najlepsze ujęcie grobowca. Pełno jest straganów z pamiątkami oraz Beduinów, którzy „z ręki” sprzedają bransolety lub naszyjniki. Tu można wsiąść na wielbłąda i przejechać w kółko, robiąc pamiątkowe zdjęcie. Przez tłum przeciskają się dorożki oraz Beduini na koniach. Co chwila słychać ryk osła.

My również robimy kilka fotek i szybko ruszamy dalej. Można iść główną drogą na prawo, lub wspiąć się ścieżką po lewej stronie, wiodącą na punkt widokowy.

Idąc dalej, wąwóz rozszerza się, grobowce występują liczniej i są coraz bardziej okazałe. Nie wszystkie z nich są dokończone – niektóre nie mają wejść, jedynie ozdobne fasady. Grobowce te nie maja nazw tylko numery. Na zdjęciu poniżej, na głównym planie grobowiec nr 70, po lewo grobowce o niższych numerach.

Po prawej stronie drogi widzimy zupełnie inne grobowce: małe, skromnie zdobione, ulokowane na 4 poziomach, jedne nad drugimi. Jest to Ulica Fasadowa.

Groby Królewskie

Zostawiamy za sobą Siq i wchodzimy do dużej, płaskiej kotliny. To tu mieściło się dawne miasto Petra. Po prawej stronie znajduje się góra Al-Chubs, a w niej wykute imponujące grobowce, wyróżniające się wielkością i bogatym zdobieniem. Stąd nazwa Królewskie, choć do końca nie wiadomo, kto był tam pochowany.

Pierwszy to Grobowiec Urny, poniżej którego znajdują się charakterystyczne łuki, podtrzymujące duży taras.  W czasach bizantyjskich komory pomiędzy łukami wykorzystywane były najprawdopodobniej jako więzienie. Sam grobowiec został przebudowany na kościół przez chrześcijan w V w. n.e.  Wnętrze grobowca ukazuje niezwykłą, wielobarwną strukturę skał.

Kolejnym jest Grobowiec Koryncki. Jego nazwa bierze się od kształtu kolumn, które uznano za wybudowane w stylu korynckim. Górna część grobowca bardzo przypomina Skarbiec. W środku znajdują się 4 oddzielne pomieszczenia.

Jedną z największych budowli Petry, większą od Skarbca jest Grobowiec Pałacowy. Uważa się, że mógł on być inspirowany Złotym Domem Nerona w Rzymie. Nazwa pochodzi od podobieństwa grobowca do pałacu.

Teatr

Podobnie jak w innych miastach rzymskich, w Petrze znajdziemy teatr. Znajduje się on tuż po wyjściu z Siq, po prawej stronie. Odróżniania go od innych teatrów to, że został wykuty w sale. Powstał na początku naszej ery a w czasach, gdy Petra podlegała Rzymianom został rozbudowany. Mógł mieścić nawet do 10 tysięcy widzów. Od ulicy oddzielał go budynek, w którym mieściła się scena. Jedno z licznych na tym terenie trzęsień ziemi przyczyniło się do jego zniszczenia.

Miasto

Wchodząc na otwartą, równą przestrzeń widzimy ogromne skupisko ruin. Bloki skalne, resztki kolumn, brukowana ulica, oto co pozostało z blisko 20 tysięcznego miasta. Musimy użyć swojej wyobraźni, aby zobaczyć w tym miejscu tętniące życiem place, wspaniałe świątynie i domy mieszkalne.

Największą budowlą Petry była (jakżeby inaczej) Wielka Świątynia z I w. p.n.e. – widoczna na zdjęciach poniżej. Wiodą do niej kamienne schody, a granice wyznaczają liczne kolumny. Składa się z dwóch części: dziedzińca i sali, która mogła pomieścić nawet 600 osób.Bardzo ciekawy jest system kanalizacyjny znajdujący się pod podłogą świątyni.

Trochę na wzgórzu po lewej stronie znajdują się ruiny bazyliki chrześcijańskiej. Możemy tu podziwiać świetnie zachowane mozaiki. Zdjęcie poniżej.

Beduini

Dumni potomkowie plemion koczowniczych, dziś zmuszeni do zamieszkania w domach są jak barwne motyle na tle rudawych skał.  To oni ożywiają skalne miasto, to oni oferują turystom herbatę, lub podwożą do wyjścia tych, którym sił zabrakło.

Gdy  do Petry zaczęli licznie przyjeżdżać turyści, mieszkających w jaskiniach Beduinów przesiedlono do Wadi Musa lub do wybudowanego specjalnie dla nich miasteczka Umm Sayhoun. Musieli się dostosować. Dziś sprzedają pamiątki, wożą turystów, prowadzą mini restauracje. Mężczyźni przykuwają wzrok swoją niepospolita urodą. Urok czarnych oczu podkreślają czarną kredką. Bose stopy kontrastują z białymi koszulami i lekkimi kożuchami. Byliśmy w listopadzie, temperatura 18 stopi C, więc dla nich to początek zimy – kożuchy wskazane.

Beduini przychodzą do Petry, żeby pracować, a ich pracą jest sprzedaż dóbr i usług. Jedni robią to  z zaangażowaniem, naprzykrzając się turystom, inni z dużym dystansem. Nie należy do rzadkości zaproszenie na herbatę zupełnie bezinteresownie. Chcą w zamian tylko trochę zainteresowania i możliwości rozmowy. Zanim zaczniemy potępiać ich styl bycia, zastanówmy się, czy chcielibyśmy być na ich miejscu i sprzedawać chusty, aby wyżywić rodzinę. Spójrzcie na zdjęcia poniżej: piękni, egzotyczni ze smutkiem a nawet rozpaczą w oczach. O czym marzą? Czego pragną?

Rzeczą która mnie niepokoi jest podejście lokalnej ludności do światowego dobra jakim jest Petra. Na straganach możemy kupić fragmenty odłupanych skał, często misternie zdobione. Maleńki fragment kolumny bez problemu da się przewieść w walizce. Pomnożony przez tysiące turystów – nabywców autentycznych pamiątek, utworzy niejedną kolumnę. Można też kupić bulwy miejscowych, właśnie wykopanych spod grobowca irysów. Czy wrażliwe, pustynne środowisko Petry da radę odbudować zdewastowany ekosystem? Jordania ma świetne podejście do turystyki, mam więc nadzieję, że zauważy problem i znajdzie rozwiązanie.

Zwierzęta.

Obrazu barwnej Petry dopełniają zwierzęta. Kozy przemierzają niedostępne szczyty w poszukiwaniu roślinności. Konie, osły i wielbłądy pracują razem z ludźmi, wożąc zmęczonych turystów lub pozując do zdjęć. Ubrane w kolorowe siodła, przyciągają uwagę i znacząco zwiększają wpływy w beduińskiej kasie.

 

Informacje praktyczne.

Petrę najlepiej odwiedzać na wiosnę lub na jesieni. Latem jest bardzo gorąco, natomiast zimą zdarzają się deszcze, które mogą spowodować, że Petra będzie zamknięta dla zwiedzających.

Dyskusyjna jest optymalna długość pobytu w Petrze. Osobiście uważam, że wszystko, co najważniejsze da się w Petrze zobaczyć w jeden pełny dzień, a kolejny lepiej poświęcić na inne bardzo ciekawe rzeczy w Jordanii np. Małą Petrę. Są jednak osoby, których fascynacja miejscem jest tak wielka, że drugiego dnia z chęcią wracają.

Najbardziej opłacalne jest zakupienie Jordan Pass i wówczas zwiedzamy Petrę bez żadnych dodatkowych opłat. Jeśli jednak nie zadbaliśmy o posiadanie Jordan Pass, cena biletów wynosi:

50 JD za 1 dzień zwiedzania

55 JD za 2 dni zwiedzania

60 JD za 3 dzień zwiedzania

Jeśli jesteśmy w Jordanii tylko 1 dzień cena wzrasta do 90 JD.

Wynajęcie przewodnika to koszt 50-100 JD w zależności od długości trasy.

Przejazd bryczką 4 km – 20 JD.

Na terenie Petry są miejsca, gdzie można napić się kawy lub herbaty oraz coś przekąsić, ale ceny są wysokie, warto więc prowiant wziąć ze sobą.

Jordania, listopad 2018

Tekst: Ewa Siwiecka

Zdjęcia: Ewa, Mariusz i Krzysiek Siwieccy