NORWEGIA POŁUDNIOWA – DZIEŃ 1 – SOGNEFJELLET

Od wieków mężni ludzie wybrzeża podążali na wschód, najpierw wzdłuż najdłuższego fiordu w Europie, później u stóp najwyższych szczytów Skandynawii – Galdhøpiggen i Glittertind. Droga była długa i niebezpieczna, przez większą część roku zasypana przez śniegi. Był to ważny szlak handlowy, a od powodzenia wyprawy zależał los tych ludzi.

Dziś całą trasę można wygodnie przejechać samochodem po asfaltowej drodze. Ale, żeby to osiągnąć na początku XX w. wymyślono program, zapewniający bezrobotnej młodzieży pracę. Bo to oni, niewykwalifikowani robotnicy, stworzyli pierwszą drogę, wygodną do podróżowania. Dziś ma ona numer 55, a potocznie zwana jest Sognefjellet, od nazwy terenu, przez który przebiega.

Ale po kolei. Kilka lat temu przejechałam wraz z mężem i przyjaciółmi prawie całą Norwegię od Nordkapp, poprzez Lofoty do Oslo i dalej do promu w Szwecji. Zabrakło nam wtedy czasu na zobaczenie południa Norwegii. I wreszcie po latach zapadła decyzja o wyjeździe. Na ten cel mogliśmy poświęcić tylko tydzień, więc należało zaprojektować trasę tak, aby zobaczyć jak najwięcej. Powiecie, że to wyścig, a nie zwiedzanie i będziecie mieli rację. Ale widoki, które chłonęliśmy oczami i duszą warte były każdego kilometra podróży.

Kilka godzin zajęła nam podróż do Świnoujścia, późnej nocna podróż promem do Ystad, a następnie jedziemy jak najdalej na północ. Po przejechaniu blisko 1000 km docieramy do Lom. Miejsca, gdzie zaczyna się nasza przygoda. Zatrzymujemy się na niewielkim kempingu nad rzeką Bovra.

Lom stavkyrkje, czyli kościół klepkowy w Lom

Jest jednym z największych kościołów klepkowych w Norwegii. Został zbudowany około 1158 roku z drewna. Jego misternie wykonany dach wzbudza podziw turystów. Zwiedzanie wnętrza jest płatne, ale bez opłat można wejść na teren wokół kościoła, gdzie znajdują się groby nawet z XVIII w.

Budynki z dachami porośniętymi trawą i mchem.

Okolice Lom obfitują w budynki z pięknymi, trawiastymi dachami. Dominują dwa typy: stare zabudowania gospodarcze, będące częścią gospodarstw oraz nowe obiekty turystyczne. Robi się bajkowo.

Sognefjellet

Żegnamy się z Lom i jedziemy wzdłuż rzeki Bovra w kierunku najwyższych gór Norwegii. Pogoda nam dopisuje. Na niebieskim niebie mkną białe obłoki. Ale im jesteśmy wyżej, tym błękitu mniej, a chmury przybierają groźną szarą barwę. Jednak naszą uwagę przykuwają górskie szczyty, pokryte płatami śniegu. Rzeka miejscami rozlewa się szeroko, tworząc urocze jeziorka.

Warto wspomnieć, że droga ta jest zamknięta w okresie zimowym.

Lodowce

Docieramy do miejsca, gdy po lewej stronie od drogi mamy masyw Jotunheimen z dwoma najwyższymi szczytami w Skandynawii: Galdhøpiggen i Glittertind. Góry spowite są chmurami, lecz dostrzegamy jęzor lodowca.

Jest pięknie i trochę strasznie. Temperatura spadła do 7 stopni C. Lecz co chwila zatrzymujemy samochód, aby napawać się widokami i uwiecznić je na zdjęciach. Z szarością gór i bielą śniegu kontrastuje zieleń mchów i porostów.

Przełęcz Sognefjellsvegen 1434 m n.p.m.

Bez większego trudu samochód wjeżdża na wysokość 1434 m n.p.m. To najwyżej położona przełęcz w Skandynawii, dostępna dla ruchu samochodowego.

Przyroda daje i zabiera

Zaczynamy zjeżdżać i dół i następuje wielkie rozczarowanie. Chmury zalegają tak nisko, że tworzą gęstą mgłę. Widoczność spada do kilku metrów. Widać drogę, lecz nic poza nią. Wjeżdżamy tę nicość i żal rozdziera nam serca. Jeszcze tyle mieliśmy zobaczyć: kolejne szczyty, doliny, jeziora…

Jezioro Ardalsvatnet

Tuż za hotelem Turtagro, opuszczamy drogę nr 55 i skręcamy w lewo, w prywatną, płatną drogę. I tu również możemy podziwiać tylko mgłę. Czy tak będzie już do końca dnia? Mam w oczach łzy. Tyle przejechanych kilometrów, żeby błądzić w gęstych chmurach.

Gdy jednak zjeżdżamy na wysokość bliską poziomowi morza, chmury zostają trochę wyżej, a naszym oczom ukazuje się jezioro Ardalsvatnet, tuż za którym leży jedna z odnóg najdłuższego fiordu w Europie, a drugiego na świecie Sognefjorden. Czas na drugie śniadanie nad wodami jeziora.

Norwegia Południowa, lipiec 2022

Tekst: Ewa Siwiecka

Zdjęcia: Ewa Siwiecka