Święta Dolina Inków rzeki Urubamba oraz przylegająca do niej kotlina są idealne do uprawy roli. Ziemia jest tutaj urodzajna a góry chronią ją przed wiatrami. To tutaj Inkowie zbudowali tajemnicze koliste budowle. Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że były to rolnicze laboratoria, choć nie brakuje zwolenników teorii związanych z UFO.

Jadąc z Cuzco mijaliśmy barwną szachownicę pól uprawnych. Jednak próżno szukać na nich nowoczesnego sprzętu rolniczego. Mijaliśmy za to osiołka, który ciągną drewniane radło!!!??? Czy aż tak tradycyjnymi metodami spulchnia się tutaj ziemię? W Polsce radło było używane do XII w.

Moray.

W 1931 roku geolog Robert Shippee,  przelatując samolotem dostrzegł niezwykłe budowle. Cały kompleks składa się z trzech okrągłych zagłębień w ziemi. Od samego początku stanowisko archeologiczne Moray zaskakuje swoją niezwykłą wręcz geometrią. Dwa zagłębienia połączone są ze sobą, zaś trzecie leży nieco dalej. Wszystkie posiadają tarasy oraz system nawadniający. To ostatnie powoduje, że teorie mówiące o Moray jako rodzaju amfiteatru lub miejscu rytualnych obrzędów, wydają się być mało prawdopodobne.

Dokładne badania pozwoliły ustalić, że na poszczególnych tarasach jest gleba, przywieziona z różnych części Peru. Różnica temperatur w zależności od wysokości tarasu i jego ekspozycji na słońce wynosi nawet 15 stopni C. Można zatem przypuścić, że Moray był laboratorium rolniczym, gdzie Inkowie testowali uprawę różnych gatunków roślin np. ziemniaków i kukurydzy. Podbitym plemionom mogli ofiarować gatunki, które poprawiały wydajność uprawy.

Okrągłe zagłębienia leżą poniżej otaczających je równin, lecz nigdy, nawet w czasie gwałtownych opadów, nie ulegają zalania. Sądzi się więc, że musi być system odprowadzający wodę. I znów dziwi mnie, że w dobie tak zaawansowanej technologii, nie ustalono, czy i gdzie takie kanały przebiegają. Wszystko jest tak niezwykłe, że wiele osób widzi rozwiązanie w kontaktach Inków z kosmitami. To oni nauczyli Indian tak niezwykłych rzeczy. Też tak sądzicie?

Wejście na teren kosztuje 70 soli. Jest to bilet łączony, uprawniający do wejścia również do Pisac, Moray i Chinchero i jest ważny przez 2 dni. Ponieważ taki bilet zakupiliśmy w Pisac, teraz nic nie płacimy.

Żyzną kotlinę otaczają szczyty górskie. Najwyższe noszą śniegowe czapy i szaliczki z chmur. Sięgają prawie 6 000 m i ze wszystkich stron strzegą serca dawnego królestwa Inków.

[mappress mapid=”71″]

 

Pozostałe wpisy o Peru:

Tajemnicze linie Nazca. Peru – dzień 1.

Mumie szczerzą zęby na cmentarzysku Chauchilla. Peru – dzień 2.

Południowe wybrzeże Peru. Dzień 2.

Arequipa – białe miasto u stóp wulkanów. Peru – dzień 3.

Kanion Colca i Andy – królestwo lam, alpak, wikunii i olbrzymich kondorów.

Złowieszcze wieże cmentarne Sillustani. Peru – dzień 5.

Pływające wyspy Uros na jeziorze Titicaca. Peru – dzień 6.

Wyspa Taquile i jej mieszkańcy. Peru – dzień 6.

Świątynia Wiracocha, Brama Rumicolca i kościół San Pedro Apostol czyli droga przez Andy.

Pisac – tajemnicze ruiny inkaskiego miasta. Peru – dzień 8.

Cuzco – świadectwo okrucieństwa i chciwości hiszpańskich konkwistadorów.

Maras – torebkę soli poproszę. Peru – 9 dzień podróży.

 

Peru, wrzesień 2019

Tekst:  Ewa Siwiecka

Zdjęcia: Ewa i Krzysztof Siwieccy