Ollantaytambo traktowane jest przez turystów po macoszemu. Stanowi krótki przystanek w drodze do Machu Picchu, nigdy nie jest celem samym w sobie. Ci, którzy wsiadają do pociągu w Cuzco nigdy nie pomyślą, aby wysiąść i poświęcić miastu cały dzień. A na to zasługuje.

Biję się w piersi. Ja też popełniłam ten błąd. Do Ollantaytambo dotarliśmy po południu, a już następnego dnia rano mieliśmy wykupiony bilet do Machu Picchu. Niedosyt miasta pozostał.

Główny plac w Ollantaytambo.

Podobnie jak w większości peruwiańskich miast, Ollantaytambo na swój Plaza de  Armas. Przez niego biegnie droga dojazdowa z Cuzco, więc jest pierwszą rzeczą, jaką widzą turyści. Plac jest niewielki i nastawiony głównie na zaspokojenie potrzeb przyjezdnych. Znajdziemy tu stoiska z pamiątkami, kawiarnie i restauracje. Domy mają parter zbudowany z kamieni a z piętra wystają urocze, drewniane balkoniki.

Ollantaytambo – miasto współczesne.

Na północ od głównego placu znajduje się szachownica wąskich, brukowanych uliczek. Ta część miasta pamięta jeszcze czasy Inków. Ollantaytambo pochodzi z końca XV wieku i ma jedne z najstarszych, stale zamieszkałych domów w Ameryce Południowej. Na inkaskich, kamiennych ścianach dobudowano zakończenia domów, które najczęściej wykonane są z suszonych cegieł. Wiele budynków przeznaczonych jest na hotele lub restauracje. Te, które wykorzystywane są tylko przez rdzennych mieszkańców są bardzo skromne. Wnętrza są wręcz spartańskie. Naprzeciw naszego hotelu było mieszkanko, w którym na glinianej podłodze leżał materac.

Historia Ollantaytambo.

Około połowy XV wieku król Inków Pachacuti podbił i zniszczył Ollantaytambo. Region został włączony do jego majątku osobistego . Król odbudował miasto wystawnymi budowlami i podjął szeroko zakrojone prace tarasowe i irygacyjne w dolinie Urubamba.

Podczas hiszpańskiego podboju Peru Ollantaytambo służyło jako tymczasowa stolica Manco Inca , przywódcy rodzimego oporu przeciwko konkwistadorom. Umocnił on miasto i drogę biegnącą do Cuzco. W 1536 r., na równinie niedaleko Ollantaytambo, Manco Inca pokonał Hiszpanów, blokując ich dalszy marsz. Dokonał tego głównie poprzez zalanie równiny wodą. Jednak pomimo zwycięstwa Manco Inca nie uważał swojej pozycji za możliwą do utrzymania, więc w następnym roku wycofał się do gęsto zalesionego miejsca Vilcabamba, gdzie założył państwo Neo-Inków .

W 1540 roku Ollantaytambo zostało przyznane  Hernando Pizarro .

Legenada o powstaniu miasta.

Nazwa miasta pochodzi od dzielnego żołnierza Ollantaya który walczył dla dziewiątego Inki Pachacuteca. Podbił on duże połacie ziemi, na której rosły drzewa koki. W nagrodę dostał miasto, nazwane od jego imienia Ollantaytambo.

Ollantay zakochał się z wzajemnością w córce władcy i porwał ją do swego miasta. Wraz z garstką wiernych mu żołnierzy skutecznie odpierał ataki królewskiego wojska. Którejś nocy do bram miasta zapukał wojownik, który zadeklarował chęć pomocy. Okazał się on zdrajcą, który potajemnie otworzył przejście i wpuścił wysłanników Pachacuteca. Pojmali oni Ollantaya i poprowadzili do Cuzco. Na szczęście dla zakochanego mężczyzny, Inca zmarł. Władza przeszła w ręce jego syna, który ulitował się nad losem swojej siostry i pozwolił na ślub.

Tarasy uprawne.

Tarasy w Ollantaytambo zostały zbudowane według wyższych standardów niż wspólne tarasy rolnicze Inków. Mają wyższe ściany wykonane z ciętych kamieni zamiast nieregularnych kamieni polnych. Ten typ prestiżowego tarasu znajduje się również w innych królewskich majątkach Inków. Uprawiano tu wiele gatunków ziemniaków i  zboża, takie jak komosa ryżowa i amarant.

Aby wejść na teren tarasów, które należą do całego kompleksu, należy zakupić bilet za 70 soli. Jest to bilet łączony, uprawniający do wejścia również do Pisac, Moray i Chinchero i jest ważny przez 2 dni. Ponieważ taki bilet zakupiliśmy w Pisac, teraz nic nie płacimy.

Centrum świątynne.

Powyżej tarasów znajduje się centrum ceremonialne. Sektor świątynny zbudowany jest z ciętych i dopasowanych kamieni.  Prowadzą do niego schody, biegnące wzdłuż tarasów. W czasie, gdy zwiedzaliśmy ruiny, panował tam olbrzymi tłok. Ludzie wylewali się z autobusów, wchodzili schodami do sektora świątynnego i schodzili. Rzadko kto, zapuszczał się w inne regiony kompleksu.

Główną strukturą całego sektora jest Świątynia Słońca, niedokończony budynek ze ścianą z sześciu monolitów. Każdy kamień waży ponad 50 ton, a metoda doprowadzenia ich do tego miejsca z kamieniołomu, leżącego po drugiej stronie doliny, jest tajemnicą.

Budynki mieszkalne.

Gdy udamy się ścieżką, biegnącą na prawo nad tarasami, dotrzemy do dwukondygnacyjnych, prostokątnych budynków. Tutaj najprawdopodobniej mieszkały rodziny, zajmujące się uprawą roślin na tarasach. Domy mogły pełnić również rolę spiżarni. Podobne konstrukcje znajdziemy dzień później na Machu Picchu.

Araqama Ayllu.

Po zejściu ze wzgórza, u jego stóp znajduje się kompleks pełen fontann. Obszar ten został poświęcony kultowi wody. Fontanny stanowią złożony system nawadniający, a także pełnią funkcję religijną. Tutaj Templo del Agua (Świątynia Wody) została  zrekonstruowana i posiada ważną fontannę wewnątrz budynku o czterech ścianach, bez dachu.

Magazyny Pinkuyllo.

Po drugiej stronie doliny, na sąsiednim wzgórzu dobrze widoczne są zagadkowo wyglądające ruiny. Są to trzy długie, przylegające do zbocza budynki, które pełniły funkcję magazynów. Inkowie umieścili je w tym odizolowanym miejscu, aby silny, chłodny wiatr pomógł w zachowaniu świeżości ich produktów. Każdy budynek ma system wentylacji i działa podobnie jak nowoczesna lodówka.

Ścieżka do magazynów rozpoczyna się po przeciwnej stronie miasta. Wejście jest bezpłatne. I mimo, że za wejście nie trzeba płacić, nie ma tu zbyt wielu turystów. Po prostu nie starcza im czasu, aby tam dotrzeć. My również musieliśmy się zadowolić widokiem magazynów z oddali.

[mappress mapid=”72″]

 

Pozostałe wpisy o Peru:

Tajemnicze linie Nazca. Peru – dzień 1.

Mumie szczerzą zęby na cmentarzysku Chauchilla. Peru – dzień 2.

Południowe wybrzeże Peru. Dzień 2.

Arequipa – białe miasto u stóp wulkanów. Peru – dzień 3.

Kanion Colca i Andy – królestwo lam, alpak, wikunii i olbrzymich kondorów.

Złowieszcze wieże cmentarne Sillustani. Peru – dzień 5.

Pływające wyspy Uros na jeziorze Titicaca. Peru – dzień 6.

Wyspa Taquile i jej mieszkańcy. Peru – dzień 6.

Świątynia Wiracocha, Brama Rumicolca i kościół San Pedro Apostol czyli droga przez Andy.

Pisac – tajemnicze ruiny inkaskiego miasta. Peru – dzień 8.

Cuzco – świadectwo okrucieństwa i chciwości hiszpańskich konkwistadorów.

Maras – torebkę soli poproszę. Peru – 9 dzień podróży.

Moray – kosmiczne laboratorium rolnicze. Peru dzień 9.

 

Peru, wrzesień 2019

Tekst:  Ewa Siwiecka

Zdjęcia: Ewa i Krzysztof Siwieccy