Przychodzą dni, gdy ogarnia mnie nieprzebrana tęsknota za światem – odległym, egzotycznym, kolorowym i pachnącym. Ściany domu pochylają się ku mnie i lada moment mnie przygniotą. Wiem, że muszę uciekać, że nie wytrzymam już minuty dłużej. Wychodzę z domu i szukam substytutu podróży.

Jest takie miejsce w Warszawie, gdzie mogę poczuć się jak na targu w Azji lub na gruzińskiej uczcie, lub wyobrazić sobie, że jadę autostradą przez USA. To Nocny Market. Setki potraw z najrozmaitszych regionów świata. Można przymknąć oczy, wdychać zapachy, słuchać gwaru rozmów, włożyć do ust kawałek swojej ulubionej potrawy i wyobrażać sobie, że jest się …

Środek Warszawy. Wokół wieżowce, Pałac Kultury a ja idę dziwną uliczką, która nie ma nazwy. Która wiedzie pomiędzy perony – stare, zarośnięte, od lat nieczynne. To dawna Warszawa Główna. Mijam stare budynki PKP, zapomniane rampy. Wszędzie graffiti. Niektóre bardzo oryginalne. I krzaki. Krzaki, które próbują wszystko zasłonić. Które zdają się krzyczeć: to nasze królestwo, ludzie precz!

Nie jestem sama. Ulicą podążają ludzie. Dziesiątki ludzi. Jak zwierzęta, które wyczuły łatwą zdobycz. Przyciąga ich zapach i smak. NOCNY MARKET. Miejsce te oferuje nie tylko jedzenie. Organizowane są tu koncerty, jest studio tatuaży, barber shop, stoiska lifestyle’owe.

Koncepcja NOCNEGO MARKETU zrodziła się z podróży po Azji, gdzie markety funkcjonujące nocą są bardzo powszechne. Połączono ją z modnymi food truckami. Znaleziono klimatyczne miejsce i w 2016 roku na peronach Dworca Głównego w Warszawie powstało te kultowe miejsce. Nocny Market czynny jest w sezonie letnim od czwartku do niedzieli w godzinach 17-24.

Los Nocnego Marketu jest niepewny, gdyż spółka PKP  Polskie Linie Kolejowe planuje remont generalny dworca i peronów. Przedłużenie umowy najmu na rok 2018 wymagało zaangażowania wielu osób, w tym wiceministra infrastruktury. Najprawdopodobniej w sezonie 2019 będziemy musieli odnaleźć market w innym miejscu. Mam nadzieję, że będzie równie klimatyczne.

Nocny Market odniósł sukces z dwóch powodów:

1. Wspaniałe, oryginalne jedzenie z najróżniejszych zakątków świata.

2. Niepowtarzalny klimat.

Jedni kochają to miejsce, dla innych za dużo tu lansu i hipsterstwa. A ceny nie należą do najtańszych.

Gdzie jednak znajdziecie w jednym miejscu tyle różnorodnych smaków? Można tu spróbować dań azjatyckich: koreańskich, wietnamskich, japońskich. Oprócz potraw  takich jak ramen, pad, sajgonki lub smażony makaron możemy skosztować grillowanych ośmiorniczek czy larw jedwabników. Od tych ostatnich zawsze zaczyna jedzenie mój mąż, choć to przystawka raczej dla odważnych.

Są też europejskie przysmaki: ukraińskie pielmieni, węgierskie langosz, ostrygi czy wiele innych. Ostatnio skusiliśmy się na bycze jądra. Z dużą dozą nieśmiałości zabraliśmy się za konsumpcję. Jądra w smaku przypominają żołądki drobiowe, lecz są nieco delikatniejsze. Podane z ostrym sosem okazały się bardzo dobre.

Dla bardziej konserwatywnych są burgery i pizza.

Różnorodność potraw powoduje, że ciężko się zdecydować. Dlatego warto przyjść w większym gronie, zamówić różne potrawy i poznawać coraz to nowe smaki. Tym bardziej, że stoiska na Nocnym Markecie zmieniają się i zawsze można wypatrzeć coś innego.

Warszawa, wrzesień 2018

Tekst: Ewa Siwiecka

Zdjęcia: Ewa Siwiecka