Rzeczy są tylko pustymi skorupami, jeśli nie tchnąć w nich ducha opowieści. Rzadką umiejętność ożywiania przedmiotów posiadł Henryk Słowikowski. Swoimi słowami potrafi wyczarować barwny i ciekawy świat sprzed wielu lat. Przedmioty, które zgromadził stają się częścią czyjegoś życia, pomagają w pracy lub zabawie.

Wizytę w Kamieńczyku rozpoczynam od prywatnego muzeum, mieszczącego się w dawnych zabudowaniach gospodarczych Henryka Słowikowskiego. Na posesję wpuszcza nas żona gospodarza. Na niewielkiej powierzchni stoją obok siebie stare, starsze i bardzo stare przedmioty. Jedne rozpoznaję bez trudu, inne są dla mnie wielką zagadką. Obejrzenie wszystkiego zajmuje zaledwie kilka minut, ale… Prawdziwa przygoda rozpoczyna się dopiero, gdy dołącza do mnie pan Słowikowski.


Muzeum Etnograficzno-Historyczne w Kamieńczyku

Muzeum Etnograficzno-Historyczne w Kamieńczyku. Przedstawienie czas zacząć.

Najważniejszym i najbardziej dochodowym źródłem zarobku dla mieszkańców przedwojennego Kamieńczyka było flisactwo. Jak wyglądało spławianie drewna do Gdańska pokazuje wykonana specjalnie w tym celu makieta. Pan Słowikowski jest w swoim żywiole. Snuje opowieść o zbijaniu kłód drewna w tefle, które następnie łączono w sznurki. Na taflu znajdowała się drygawka (rodzaj wiosłą) i laska do odpychania. Budowano słomianą budę i odizolowane piaskiem palenisko, gdyż podróż trwała wiele dni.

Kto jeszcze oprócz gospodarza posługuje się takim słownictwem? Kto zna tajniki sztuki flisackiej? Czy znajdzie się osoba, która godnie zastąpi pana Henryka?

Muzeum Etnograficzno-Historyczne w Kamieńczyku. Opowieść nabiera tempa. 

Len był rośliną nie do zastąpienia na polskiej wsi. Dawał włókno lniane do tkania materiałów oraz produkcji lin i sznurków. Dodatkowo z nasion lnu pozyskiwało się bardzo cenny olej. Od posiania lnu do wytworzenia koszuli droga była długa i skomplikowana. Pomagały w tym maszyny: mędlica, cierlica, szczotka, kołowrotek i warsztat tkacki. Wszystkie te urządzenia znajdziemy w muzeum.

Chodząc od jednej rzeczy do drugiej, Pan Henryk powołuje do życie kolejne przedmioty. Wydobywa z niebytu zapomniane historie, ludzi, których już nie ma, nazwy, których nikt nie pamięta. Muzeum bez gospodarza byłoby tylko kupą starego żelastwa i zbutwiałego drewna.

Ciekawostką jest, że drewniane czółno z muzeum pana Słowikowskiego „grało” w „Ogniem i mieczem”.

Muzeum Etnograficzno-Historyczne w Kamieńczyku.

Kolejne pomieszczenia zaskakują rozpiętością zainteresowań gospodarza. Jest kolekcja starych motocykli, są pamiątki z czasów wojen, lśnią końskie siodła. Bo trzeba wspomnieć, że Pan Słowikowski był zapalonym koniarzem.

Książka „Kamieńczyk Muzeum i wspomnienia”.

Aby bezcenna wiedza nie przepadła bezpowrotnie Henryk Słowikowski i Rafał Grzęda napisali wspólnie książkę o Kamieńczyku. Tematem wywoławczym są przedmioty zgromadzone w muzeum. Nie brakuje osobistych wspomnień Słowikowskiego, który całe życie spędził w Kamieńczyku i jego najbliższej okolicy. Pisze o sobie i swoich sąsiadach. Niejeden ma mu za złe, iż bez upiększania przedstawia ich takimi, jakimi ich widzi.

Druga część jest bardziej historyczna. Opiera się na różnorodnym materiale źródłowym i spina wszystko w jedną opowieść o Kamieńczyku.

Książka jest do nabycia w muzeum.

Kamieńczyk – rynek z historią.

Z muzeum wychodzimy wprost na rynek. I nic nie świadczy o dawnej świetności Kamieńczyka. Obecnie jest to cicha, letniskowa wieś, a dawniej dumne miasto Kamieniec Mazowiecki. W latach 1380-1795 był siedzibą kasztelanii. W 1542 r. książę mazowiecki Bolesław nadał Kamieńcowi prawa miejskie magdeburskie oraz szereg przywilejów. Znajdował się tu zamek obronny, ratusz, sukiennice, trzy kościoły, klasztor sióstr wizytek, 7 młynów wodnych i komora celna.

Na rynku znajduje się pomnik flisaka, autorstwa Elżbiety Pietras.

Wokół rynku oraz przy przyległych uliczkach stoją skromne lecz zadbane drewniane domy. Starannie wypielęgnowane ogródki kwiatowe są chlubą gospodyń.

Kościół pw. Wniebowzięcia NMP w Kamieńczyku.

Dokumenty potwierdzają istnienie pierwszego kościoła w Kamieńcu Mazowieckim już w roku 1240. Obecna świątynia, znajdująca się w pobliżu rynku, powstała  w latach 1898-1902. Jest to miły dla oka, murowany z czerwonej cegły kościół. Drewniana dzwonnicy, kryta blachą cynkową, pochodząca z roku 1885 kryje 3 dzwony. Najstarsza zachowana księga parafialna pochodzi z XVII wieku. Jest to księga urodzeń z 1621 r.

Bug.

Będąc w Kamieńczyku trzeba zajrzeć nad Bug. Rzeka malowniczo okala wieś, a cumujące u brzegu łodzie dodają jej kolorytu. Jeszcze niedawno funkcjonował tu prom łączący Kamieńczyk ze znajdującym się po drugiej stronie Brańszczykiem. Wszyscy z utęsknieniem czekają na wznowienie połącznia.

Niedaleko, na wschód od zabudowań do Bugu wpływa Liwiec.

Aders muzeum:

Rynek Tadeusza Kościuszki 14, 07-202 Kamieńczyk

telefon: +48297411778

 

Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Skansen im. Marii Żywirskiej w Brańszczyku – Kurpie Białe

Zamek w Liwie nad uroczą rzeką Liwiec. Jednodniowy wypad z Warszawy.

Skansen w Kuligowie ma artystyczną duszę.

Kampinoski Park Narodowy. Ludzie odchodzą, domy zostają.

Podlasie Południowe, czyli historia dwóch wiatraków i kilku chałup.

 

Kamieńczyk, lipiec 2020

Tekst i zdjęcia Ewa Siwiecka