Tysiące ludzi przyjechało obejrzeć, jak dawniej wyglądały żniwa. I nie zawiedli się. Grupa rekonstrukcyjna w lnianych sukmanach, boso kosiła zboże i układała je w snopki. Dzieciaki pałaszowały jajka, ser i ciasto. Tuż obok pracowała młockarnia a w stodole młócono cepami. A to wcale nie koniec atrakcji.

Początkującemu fotografowi trudno przepuścić taką okazję, jaką są żniwa w skansenie. Uzbrojona w aparat i parasol, bo miało padać, z mężem u boku wyruszyłam do Muzeum Wsi Mazowieckiej. Już w centrum Sierpca uformował się korowód samochodów zmierzający w kierunku skansenu. Ponad kilometr od bram wejściowych samochody zatrzymały się. Jedne szukały miejsca na poboczu, inne w żółwim tempie przesuwały się w kierunku parkingów, przygotowanych na pobliskich polach.

Oj, nie jest dobrze. Gdy dotarliśmy do wejścia, oczom naszym ukazała się olbrzymia kolejka do kas. Warto zatem mieć przy sobie bilet zakupiony przez internet. 1 sierpnia 2021 r. w czasie żniw skansen odwiedziła rekordowa liczba gości – 9200. Tłumy towarzyszyły nam podczas zwiedzania oraz oglądania widowiska. Taka jest cena popularności dobrze przygotowanej imprezy.

Skansen w Sierpcu.

Mimo tych niedogodności, zachwycili mnie rekonstruktorzy, którzy z oddaniem wczuwali się w swoje role. Opowiadali przy tym o zapomnianych obrządkach. Np. pokazywali jak zostawia się niewielki fragment zboża, splata go w pępek i przyozdabia kwiatami. Następnie trzeba pępek ściąć jednym pociągnięciem kosy. Oczywiście udało się.

Wzruszyły mnie dzieciaki, które ostrożnie stawiały bose stopki po rżysku. Nagrodą dla nich był skromny, zupełnie jak kiedyś, posiłek.

Na końcu skansenu stoi pięknie odnowiony wiatrak z Zalesia. Co pewien czas był on uruchamiany i można było podziwiać jego obracające się śmigła. Następnie grupa chętnych mogła obrócić korpus wiatraka. Nie była to łatwa sprawa.

Ale to nie wszystkie atrakcje. W stodole można było zobaczyć młócenie zboża cepami lub samodzielnie zemleć ziarno na żarnach. W jednej z chałup kiszono ogórki, w innej szewc naprawiał buty. Dzieci mogły samodzielnie zrobić ozdoby ze słomy. Nikt się nie nudził, bo naprawdę dużo się działo.

Skansen w Sierpcu.

Skoncentrowana na ludziach, nie mogłam pominąć pięknych chałup zgromadzonych w skansenie. I tutaj pojawia się OLBRZYMI MINUS, brak jest opisu budynków. Nie ma tablic informacyjnych, na próżno szukać tych informacji na stronie internetowej skansenu. Być może sytuację uratowały by audiobooki, lecz w czasie pandemii nie są one wykorzystywane.

Wnętrza chałup i dworków urządzone były w wielką dbałością o szczegóły. To nie zbiór przypadkowych przedmiotów, lecz starannie zaaranżowane przestrzenie życia dawnych mieszkańców.

Przy wejściu znajdowała się  liczne stragany z lokalną żywnością oraz wyrobami rzemiosła ludowego. Najdłuższa kolejka ustawiała się po olbrzymie bochny wiejskiego chleba. Można było spróbować pajdy chleba ze smalcem lub pierogów, a wszystko popić lemoniadą i bimberkiem.

Żniwa w skansenie można zaliczyć do bardzo udanych imprez. Muzeum Wsi Mazowieckiej już przygotowuje się do podobnej WYKOPKI W SKANSENIE 5 WRZEŚNIA 2021, GODZ. 10.00–18.00. Rezerwujcie czas i przyjeżdżajcie.

Więcej informacji o skansenie, znajdziecie na oficjalnej stronie Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu.

[mappress mapid=”118″]

 

Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Muzeum Etnograficzno-Historyczne w Kamieńczyku – najcenniejszym jego eksponatem jest właściciel

Skansen im. Marii Żywirskiej w Brańszczyku – Kurpie Białe

Skansen w Kuligowie ma artystyczną duszę.

Kampinoski Park Narodowy. Ludzie odchodzą, domy zostają.

Podlasie Południowe, czyli historia dwóch wiatraków i kilku chałup.

 

Sierpc, sierpień 2021

Tekst i zdjęcia Ewa Siwiecka