Wschody i zachody słońca na jeziorach: Jeziorak i Ewingi. Lipiec 2019.

Dzień chyli się ku końcowi. Jezioro Jeziorak kończy się wąskim kanałem zarośniętym trzcinami. Wpływamy w mroczny tunel, tylko czasami rozświetlany złocistymi promieniami słońca, w których mienią się skrzydła ważek. Kanał ma swoich strażników, na ławkach pośród wody niespokojnie siedzą kormorany. Obserwują nas, lecz łaskawie pozwalają przepłynąć na otwarte wody Jeziora Ewingi.

Całe jezioro tylko dla nas. Jeśli pływały tu jakieś łodzie, bezpiecznie skryły się w marinie. Wybieramy niewielką zatoczkę wśród drzew i czekamy na zachód słońca.
Spektakl się rozpoczyna. Słońce postanawia zrzucić złote szaty i ubiera purpurę, która okrywa całe jezioro. Zaczynają się czary: granatowa chmura robi się fioletowa, jakby dziecko dorwało się do kredek świecowych i postanowiło ją zamalować.

I nagle ciszę przerywa skrzypienie. Po wodzie mieniącej się całą gamą kolorów, płynie rowerem wodnym przedstawiciel lokalnej ludności. Dzierżąc w ręku butelką z piwem, zagaduje:
– A wy skąd się wzięliście w mojej zatoczce, najpiękniejszej na jeziorze?
Krótka wymiana uprzejmości, mężczyzna wraca do domu a my szykujemy się do snu, który nie trwa długo.
O czwartej wstajemy, aby oglądać akt drugi przedstawienia – wschód. Granat nieba poprzecinany został różami. Na drugim brzegu śpi stary kościół. I nagle słońcu udaje się rozerwać zasłonę chmur i podpala gładką powierzchnię wody…

Zachód. Jezioro Ewingi.

Wschód. Jezioro Ewingi.

Wschód słońca. Jezioro Jeziorak.

Zachód słońca. Jezioro Jeziorak.

Pozostałe galerie:

Zachody słońca na Mierzei Helskiej.

Tekst i zdjęcia: Ewa Siwiecka.