APULIA – DZIEŃ 2.

Są takie domki zrobione z kamieni, z okrągłymi spiczastymi dachami, w których mogą mieszkać tylko bajkowe stwory. Może to skrzaty, może trole, może hobbici a może smerfy… A domków tych są setki i wszystkie znajdują się we włoskiej Apulii. Tam i nigdzie indziej na świecie.

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcia tych budowli, zapragnęłam udać się do Apulii i przekonać się, że istnieją naprawdę. Gdy chwilę później sprawdziłam ceny biletów lotniczych, wiedziałam że tam lecę. Jeszcze krótkie konsultacje ze znajomymi i tak oto jesteśmy w 8 osób w Alberobello, zaczarowanym mieście trulli, bo tak nazywają się charakterystyczne, kamienne domy.

No dobrze, nie tak od razu znaleźliśmy się w Alberobello.  Po przylocie do Bari zwiedziliśmy Polignano a Mare i Monopoli, o czym wiecie z poprzedniego wpisu na blogu. Do Alberobello dotarliśmy wieczorem. Niestety pierwotny plan nocowania w bajkowych domkach uległ weryfikacji, ze względu na wysoką cenę wynajmu. Musieliśmy więc, zadowolić się przyjemnym, czystym apartamentem na peryferiach miasta.

Alberobello wieczorową porą.

Wygłodniali z powodu włoskiej sjesty próbowaliśmy znaleźć restaurację, w której moglibyśmy zaspokoić nasz głód. Zaczęliśmy od polecanych przez gospodarzy lokali z regionalną kuchnią. Ale że była sobota, wszystkie stoliki były zarezerwowane.  Szukaliśmy dalej, bez skutku. Uratowały nas rozstawione na Piazza del Popolo stoiska z makaronami, kanapkami i panzerotti, czyli pierogami z ciasta drożdżowego smażonymi na głębokim tłuszczu.

W czasie posiłku zastanawialiśmy się nad nazwą miasta: albero – drzewo oraz bellum – wojna. Nawiązuje ona do zajęcia, którym parali się dawni mieszkańcy, czyli wytwarzaniem broni z drewna pochodzącego z miejscowych lasów. Dla mnie będzie to po prostu piękne miasto bo bello po włosku to piękny.

Po drodze mijaliśmy pierwsze trulli, wtopione w miejskie budynki  niczym  rodzynki w cieście. W blasku latarni wyglądały nieziemsko. To poczatek Rione Aia Piccola – dzielnicy trulii, ale tej mniejszej. Po drugiej stronie Piazza del Popolo znajdują się bardziej nietypowe trulli: Casa D’Amore z balkonem lub Trullo Sovrano – jedyne dwukondygnacyjne trullo.

Co to są trulli?

Trulli to budowle zrobione z kamienia wapiennego bez użycia zaprawy. Obecne wersje mają już zaprawę w ścianach, ale ich dachy to zbiór luźnych, płaskich kamieni położonych bez zaprawy. Budowane są na planie koła lub prostokąta. Stanowią samodzielne budowle lub są połączone w kilka. Kiedyś pełniły różnorodne funkcje: spichlerzy, pomieszczeń dla bydła oraz budynków mieszkalnych. Obecnie duża część została przekształcona na sklepy oraz hoteliki.

Mimo że trulli były przede wszystkim budowlami wiejskimi, w chwili obecnej najwięcej ich zachowało się w Alberobello, prawie 1,5 tys. Pochodzą one z XVIII, XIX i XX w. choć niektóre źródła podają, że najstarsze z nich są z XIVw. Większość została opuszczona w II połowie XX w. aby ponownie zostać wykorzystana w XXI w.

Trulli używane jako mieszkania miały otwarty kominek z kamiennym kominem wznoszącym się wysoko ponad dach. Ze względu na swoją konstrukcję trulli były trudne do ogrzania gdyż ciepłe powietrze unosiło się kominem ku górze. Grube kamienne ściany i kopuła trullo, które przyjemnie chłodziły latem, stawały się nieprzyjemnie zimne w miesiącach zimowych. Skraplająca się wilgoć wydzielana przy oddychaniu i podczas gotowania potęgowała uczucie chłodu. Trulli miały niewiele otworów oprócz drzwi i niewielkiego otworu w stożku dachowym do wentylacji. W rezultacie w środku było dość ciemno.

Na szczycie dachu znajdują się pinnacolo, czyli ręcznie obrobiony piaskowiec w kształcie kulki, stożka lub innym. Jest to swoisty podpis kamieniarza, który wykonywał trullo. Dodatkowo na dachach malowane są białą farbą symbole, które miały oddalić złe moce oraz zapewnić domostwu szczęście i dobrobyt. Swym kształtem nawiązują do znaków chrześcijańskich lub magicznych, lub czysto ozdobnych.

Skąd się wzięły trulli i kto naprawdę w nich mieszka?

Dlaczego mieszkańcy Apulii zaczęli budować trulli nie wiadomo. Istnieję dwie teorie.

Pierwsza z nich mówi, że  w XV wieku Ferdynand I Aragoński zakazywał chłopom budowania stałych domostw, aby móc ich przenosić w dowolne miejsce, tam gdzie byli najbardziej potrzebni. Chłopi wymyślili trulli, które w razie kontroli nie wyglądały jak domy, a bardziej jak magazyny.

Druga teoria związana jest z podatkami, które płaciło się od ukończonych domów. Dachy bez zaprawy dawały się łatwo rozebrać i ich właściciele mogli udowodnić, że nie są skończone.

Może obie są prawdziwe? Ale dlaczego trulli występują tylko w okolicach Alberobello? Czemu ten świetny patent nie przyjął się w innych miejscach?

Trulli z Alberobello wpisane zostały na Listę Światowego dziedzictwa UNESCO.

Alberobello – zwiedzanie.

To już drugi dzień w Apulii. Zaczęliśmy go od zwiedzania największej dzielnicy trulli – Rione Monti. Dość przypadkowo trafiliśmy na punkt widokowy Belvedere Balconata Terazza Balcone di Santa Lucia znajdujący się za kościołem Chiesa Rettoria succursale Oratorio SS.Sacramento e S.Lucia. A widok zaparł nam dech w piersiach. Wyglądał on tak:

Schodzimy w dół ku głównej ulicy Alberobello, noszącej nazwę Largo Martellotta. Tu znajduje się największe skupisko kawiarni i restauracji. Zagłębiamy się w urokliwą uliczkę Via Monte S. Michele i poddajemy jej urokowi. Stare trulli zostały odnowione i zamienione na sklepy z pamiątkami. Szczególnie interesują nas stare zdjęcia, które wiszą w gablotkach. Można takie zdjęcia kupić jako pocztówki, na których zamiast turystów uwiecznieni zostali dawni mieszkańcy Alberobello. W jednym ze sklepików, na zapleczu znajduje się wspaniałą makieta dzielnicy. Oglądanie jej jest bezpłatne, dlatego koniecznie musicie tam zajrzeć. A tak wygląda wejście do sklepu i sama makieta:

Kościół Trullo Parrocchia Sant’Antonio di Padova w Alberobello.

Na końcu ulicy, która pnie się cały czas pod górę znajduje się Kościół Trullo Parrocchia Sant’Antonio di Padova. Jest on dość nowy, gdyż pochodzi z 1927 roku, jednak jego kształt nawiązujący do trulli czyni go unikatowym na skalę światową.

Kościół znajduje się na samym końcu dzielnicy trulli, zatem zawracamy i zagłębiamy się w labirynt innych uliczek. Można tu znaleźć miejsca widokowe na dzielnicę. Jedne są bezpłatne, inne przewidziane tylko dla klientów sklepików lub kawiarni. Atmosferę dzielnicy podkreślają uliczni grajkowie, którzy muzyką dopełniają  bajkę, którą przeżywamy.

Jeszcze kawka, jeszcze mała przekąska i żegnamy się z Alberobello, które jest zupełnie wyjątkowe, inne, niezapomniane.

Po drugiej stronie Largo Martellotta znajduje się Museo del Territorio „Casa Dottor Giacomo Giuseppe Pezzolla”. Unikalny kompleks architektoniczny muzeum składa się z 15 połączonych ze sobą trulli. Można w nim zobaczyć jak zbudowane i wyposażone były trulli oraz poznać historię regionu. Nie byliśmy, żałujemy.

Okolice Alberobello.

Wsiadamy do samochodów i jedziemy do Matery, kolejnego, zupełnie odmiennego miasteczka. Ale o tym w następnym wpisie.  🙂

Cała okolica Alberobello obfituje w trulli. Jedne są odnowione i zamieszkałe, inne czekają na swój moment i upiększają okolicę, jeszcze inne popadają w ruinę. W moim odczuciu wszystkie prezentuję się lepiej, niż w Alberobello bo są autentyczne, nieturystyczne.

Jeden z opuszczonych znajdował się tuż przy drodze. Skorzystaliśmy z okazji i weszliśmy do wnętrza trullo. W środku było bardzo mało miejsca, panował półmrok, gdyż budynek nie miał okien. W ścianie była nisza na palenisko. Trudno sobie wyobrazić życie w takich warunkach, w ciasnocie, bez bieżącej wody. Ten trullo bardziej nadawałby się na pomieszczenie dla zwierząt lub pomieszczenie gospodarcze, jednak tylko w domach mieszkalnych montowane były paleniska.

Wyśrodkuj mapę
Ruch
Jazda rowerem
Tranzyt

 

Pozostałe wpisy o Apuli:

Apulia – Polignano a Mare i Monopoli – dwie nadmorskie piękności.

Matera – włoskie miasteczko udające Jerozolimę.

Castel del Monte – tajemnicza, kamienna korona Apulii.

Apulia i Matera na dokładkę. Plan zwiedzania na przedłużony weekend.

 

Włochy, listopad 2019

Tekst: Ewa Siwiecka

Zdjęcia: Ewa i Krzysztof Siwieccy