Półwysep Helski to bardzo niestabilny twór geomorfologiczny. Cały czas podlega dwóm procesom: tworzenia przez prąd morski niosący piasek i niszczenia w czasie sztormów. Do tego dochodzi podnoszenie się poziomu morza. Co zwycięży? Człowiek próbuje nie dopuścić do przerwania mierzei poprzez refulację, czyli dostarczanie rurami piasku na plaże. Czy mu się uda?

Ale czy jadąc na Półwysep Helski, myślimy o tym wszystkim? Raczej nie. Dla nas, wczasowiczów ważne jest, że znajdziemy tam piękną plażę od strony morza, do której jest bardzo blisko i urokliwą zatokę, idealną do uprawiania sportów wodnych. Mierzeja jest wąska, momentami bardzo wąska, co sprawia, że  tylko niewielki pasek lądu dzieli morze do zatoki, zatem wszędzie jest niedaleko.

Ale…

To co jest zaletą, może okazać się wadą. Bo na tym wąskim skrawku ziemi przebiega linia kolejowa i droga na Hel. Więc jeśli źle wybierzemy miejsce na nocleg, może się okazać, że przejeżdżające tuż pod oknami pociągi zepsują nam całą radość wyjazdu. Wybór miejsca do spania jest zawsze bardzo ważny, lecz w przypadku Mierzei Helskiej, szczególnie.

Zrobiłam dla Was małe podsumowanie miejscowości leżących na mierzei. Jest ich zaledwie 5 lecz bardzo różnią się między sobą. Jeśli wybierzecie świadomie, zgodnie z waszymi preferencjami, sukces wyjazdu gwarantowany. O przepraszam, jest jeszcze pogoda, która lubi płatać figle.

 

1. Sportowe Chałupy.

Chałupy to niekwestionowana stolica windsurfingu i kitesurfingu. Płytkie i ciepłe wody Zatoki Puckiej idealnie nadają się do nauki tych sportów. Dla osób, które z deską czują się pewnie, czeka otwarte morze po drugiej stronie półwyspu.

Zaraz po minięciu ostatnich zabudowań Władysławowa, nad Zatoką Pucką znajdują się liczne kempingi. Na każdym działają szkoły windsurfingu i kitesurfingu. Kempingi oferują różnego typu noclegi, od miejsc pod namiot, poprzez wypożyczenie przyczep kempingowych do zwykłych pokoi.

Chałupy, znane z piosenki Wodeckiego, nastawione są na zaspokojenie potrzeb młodych ludzi, dlatego wśród punktów gastronomicznych dominują pizze, kebaby i zapiekanki.

Przy głównej ulicy stoją domy, już nie pierwszej młodości, w których bez problemu znajdziemy wolne pokoje. Jeśli jednak zdecydujemy się na Chałupy, i nie będzie to kemping, ja polecam nowoczesne wille, tuż nad zatoką. Jest tam zdecydowanie ciszej i spokojniej.

Nazwa Chałupy po raz pierwszy pojawia się w 1920 roku, wcześniej miejscowość nazywana była Budziszewo, od nazwiska mieszkających tu rybaków Budziszów. Obecnie nazwisko Budzisz to najczęściej występujące nazwisko na Półwyspie Helskim. Pierwsze wzmianki o osadzie pochodzą z roku 1635, kiedy to król Władysław IV założył w tej okolicy twierdzę zwaną Władysławowo, mającą bronić Polskę przed Szwedami. Inna nazwa Chałup to Ceynowa.

W roku 1836 Krystyna Ceynowa, samotna wdowa po rybaku, została posądzona o czary. Mieszkańcom przeszkadzało, że Kryśka nie chodziła do kościoła, a na jej kominie – o zgrozo! – siadały czarne gawrony. Gdy we wsi zachorował jeden z rybaków, uznano to za sprawkę Krychy i poddano ją „próbie wody”, której nie przeżyła. Był to ostatni na Kaszubach „sąd boży”.

2. Senna Kuźnica

Kuźnica to najmniej turystyczna miejscowość mierzei. Tutaj ludzie koncentrują się na swoich, zwykle rybackich sprawach. Spacerując po wąskich uliczkach możemy natknąć się na wiele starych, ceglanych chałup. Najładniejsze kwatery znajdziemy w nowszych domach nad zatoką, z widokiem na port rybacki. Kuźnica to miejsce, dla osób, które poszukują autentycznego kaszubskiego klimatu.

W XV w. Kuźnica leżała na jednej z wysepek, które obecnie tworzą Półwysep Helski. Powstał tu drugi fort obronny zwany Kazimierzowo. Niestety, niszczycielska działalność morza spowodowała, że obecnie nie ma żadnych pozostałości budowli obronnej.

Kuźnica leży w najwęższej części mierzei. Tutaj trwa nieustanna walka, aby nie dopuścić do przerwania półwyspu. Jednak czasami przyroda zwycięża, jak miało to miejsce w 1983 roku, kiedy spiętrzone wody z zatoki wtargnęły do osady. Droga przez Kuźnicę była nieprzejezdna, stanęły pociągi.

3. Jastarnia Wczasy. To jakiś żart?

Gdybym nie widziała, tobym nie uwierzyła. To u nas, w Polsce? Bo, że gdzieś daleko w Azji, życie toczy się przy torach lub na torach, to wiem. Ale w Jastarni? A jednak tak. Wzdłuż torów, tuż za siatką, ciągnie się długi sznur domków kempingowych. Wychodzisz przed domek, siadasz na ławce i patrzysz się na przemykające pociągi. Widok fascynujący, nawet na youtube znalazł się filmik przejeżdżającego taboru PKP, nagrany właśnie w Jastarni Wczasy.

Kto nie wie, może się zdziwić wykupując pobyt w Ośrodku Wypoczynkowym Półwysep, bo na ich stronie nie ma ani słowa o tak doskonałej lokalizacji, a i zdjęcia zrobione są sprytnie – bez torów i pociągu.

Powstanie tego miejsca wiąże się z wczasami wagonowymi organizowanymi przez PKP. Bardzo sentymentalnie wspomina swoje wagonowe wakacje w latach 50-tych  Zofia Konopiełko. Jej relację znajdziecie tutaj.

Półwysep Helski. A teraz, żeby się odstresować, kilka widoczków morza.

4. Jastarnia o wielu twarzach.

Muszę przyznać, że Jastarnia nie kojarzyła mi się dobrze. Jadąc na Hel, i oglądając miejscowość przez okno samochodu, po prostu wydawała się brzydka. Jednak mój spontaniczny, tegoroczny wyjazd rzucił mnie właśnie do Jastarni. I okazało się, że można ją polubić.

Jastarnia składa się z kilku części. W centrum znajdują się najstarsze zabudowania, urokliwe ceglane domki, kościół, stacja PKP. Ulica Księdza Sychty to typowy nadmorski deptak, gdzie każdy centymetr ulicy wykorzystany jest na smażalnie, lodziarnie, sklepy z pamiątkami i innymi rzeczami potrzebnymi (lub nie) wczasowiczom. Mieszczą się tu liczne kwatery prywatne, więc jeśli lubicie mieć wszędzie blisko a zapach przypalonego oleju Wam nie przeszkadza, wybierzcie centrum.

Dla osób, które przedkładają widok morza i brak tłumów nad bliskość restauracji polecam peryferia Jastarni.  Koniec ulicy Sychty w stronę Helu jest już zupełnie inny, sielsko-wiejski. Jednak mi najbardziej spodobała się cześć Juraty na samym wjeździe do miejscowości. Ulice Sztormowa i Jeżynowa leżące w kierunku zatoki gwarantują ciszę i spokój.

Jastarnia oferuje też atrakcje, o których będę pisała w kolejnych wpisach. Jest tu stara Chata Rybacka, w której zobaczymy XiX wieczne, autentyczne wyposażenie. Nad miasteczkiem góruje ceglany kościół. W wody zatoki wchodzi niewielkie molo. Obok znajdziemy port, gdzie obok kutrów rybackich i nowoczesnych jachtów znajdziemy pomeranki – tradycyjne łodzie kaszubskie. Jest także latarnia morska, lecz nie można jej zwiedzać. Miłośnicy militariów znajdą kilka schronów bojowych oraz przeszkody przeciwpancerne.

Najstarsze ślady obecności człowieka na terenie dzisiejszej Jastarni pochodzą z I w. A przecież wiemy, że wciąż wędrujące piaski mierzei utrudniają przetrwanie jakichkolwiek śladów, więc możliwe jest, że i wcześniej żyli tu ludzie. W dokumentach pisanych o Jastarni po raz pierwszy wspomina się w 1378 r. 

Cały Półwysep Helski należał do Korony Królestwa Polskiego do 1526 r. Wtedy to Zygmunt Stary przekazał Hel i połowę mierzei miastu Gdańsk w zamian za dostęp do portu w Elblągu. Granica przebiegała przez centrum dzisiejszej Jastarni. W czasie pierwszego rozbioru Polski część zachodnia, zwana Jastarnia Puck, została włączona do Prus, a część wschodnia czyli Bór po II rozbiorze. Gdy Polska uzyskała niepodległość obie części Jastarni wróciły do Polski.

5. Snobistyczna Jurata.

Jurata jest najmłodszą osadą na mierzei. Powstała w 1928 roku i miała zostać wielkim uzdrowiskiem nadmorskim na skalę europejską. Wśród sosnowego lasu wybudowano nowoczesne wille, domy letniskowe i hotele. Jurata stała się miejscem wakacyjnych spotkań elit finansowych, intelektualnych i artystycznych z całego kraju. W dobie PRL-u podjęto próby dostosowania miejscowości do standardów zwykłych ludzi. Powstało kilka domów wczasowych. Obecnie znów nastał trend budowy ekskluzywnych apartamentów.

Jurata niewątpliwie wyróżnia się na tle pozostałych miejscowości mierzei. Zarówno stare, jak i nowoczesne budynki skrywają się wśród wszechobecnej zieleni. Drzewa i kwiaty są elementem dominującym. Panuje tu mikroklimat, który dobrze wpływa na układ oddechowy.

Jednak z przykrością muszę stwierdzić, że nie udało mi się znaleźć pokoju jednoosobowego, aby zatrzymać się w tej pięknej miejscowości. Główną ofertą noclegową są kilkuosobowe apartamenty, których cena nie należny do niskich. Tak więc, decydując się na Juratę weźcie ze sobą gruby portfel.

Dawno temu wodami Bałtyku rządziła Jurata – córka Króla Mórz. Mieszkała w bursztynowym pałacu i wiodła spokojne życie, do czasu, aż jej serce zaczęło bić dla rybaka. Gdy o tej niezwykłej miłości dowiedział się jej ojciec, wzburzony zaczął ciskać piorunami. Jeden z nich trafił w pałac, rozbijając go na małe fragmenty. Jurata padła martwa. Morze do tej pory wyrzuca na brzeg fragmenty bursztynowej budowli.

6. Hel – odmieniec.

Odmienność Helu wynika z trzech rzeczy:

1. Za Juratą półwysep zaczyna się rozszerzać, aby w najszerszym miejscu osiągnąć 2 km.

2. Od 1466 roku Hel należał do Gdańska. Do uzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r.  mieszkała tu głównie ludność protestancka, niemieckojęzyczna. Układ urbanistyczny Helu wzorowany był na saksońskim i charakteryzował się zwarta zabudową z domami ustawionymi szczytami do ulicy.

3. Po odzyskaniu niepodległości Hel był uznany jako strategiczne miejsce w systemie obronnym Polski. Od roku 1936  do 1989 wjazd do Helu możliwy był jedynie po okazaniu przepustek. Z tego powodu znajdziemy tu wiele budowli militarnych, a turystyka mogła się rozwijać dopiero od lat 90-tych.

Na początku Helu znajduje się końcowa stacja kolejowa a główna droga biegnąca przez półwysep rozdziela się na kilka mniejszych uliczek. Tak więc problem hałasu, który jest tak dotkliwy w innych miejscowościach, tutaj jest marginalny.

Turystyczne centrum Helu koncentruje się wokół ulicy Wiejskiej. Tutaj, często w zabytkowych, XIX wiecznych dawnych domach rybackich mieszczą się punkty gastronomiczne oraz sklepy z pamiątkami.

Z okresu, gdy Hel był miejscowością typowo wojskową pochodzą liczne bloki, zlokalizowane na wschód od ulicy Wiejskiej. W chwili obecnej, duża część mieszkań wynajmowana jest jako wakacyjne apartamenty. W ostatnich lata zbudowano także kilka nowoczesnych apartamentowców. Z tego powodu mimo, że Hel nie zajmuje dużego terenu, ma największą liczbę mieszkańców ze wszystkich miejscowości Półwyspu Helskiego.

Hel jest wspaniałym miejscem dla wielbicieli zabytków militarnych. Jest ich tu całe mnóstwo, a będę o nich szczegółowo pisała w kolejnym wpisie o Półwyspie Helskim. Dużą atrakcją jest fokarium, którego głównym celem jest odtworzenie i ochrona fok szarych w rejonie południowego Bałtyku. W  dawnym kościele ewangelickim funkcjonuje Muzeum Rybołówstwa, a w jednym z poniemieckich bunkrów Muzeum Helu. Można wspiąć się po schodach latarni morskiej i przez okienka oglądać okolicę (brak jest platformy widokowej). Dla miłośników przyrody przygotowano  ścieżkę z kładkami biegnącą przez wydmy, na samym końcu cypla. Jest także Dom Morświna i Muzeum Kolei Helskich.

Niesamowita jest historia Helu (niem. Hela). Pierwsze wzmianki o osadzie pochodzą z duńskich kronik z 1198 roku. W XIII wieku Hel był dużym ośrodkiem handlowym, posiadającym prawa miejskie. Pierwotnie zlokalizowany był w innym miejscu niż obecnie. Pożary oraz zniszczenia podczas Potopu Szweckiego spowodowały założenie Nowego Helu.  Stare miasto opustoszało a ruiny zostały pochłonięte przez wody zatoki. Jest to zagadkowa i niewyjaśniona sprawa, gdyż nie odnaleziono żadnych śladów dawnej osady. O zatopieniu Starego Helu powstało wiele legend, a samo miasto nazywane jest „Polską Atlantydą”.

Półwysep Helski. Jak poruszać się po mierzei?

Na Półwysep Helski przyjeżdżamy samochodem lub pociągiem i to na ogół determinuje, czym poruszamy się po mierzei. Ja jednak namawiam, aby przesiąść się na rower. Można go przywieźć ze sobą lub wypożyczyć w jednej z licznych wypożyczalni. Cena wypożyczenia to 5-8 zł za 1 godzinę, za cały dzień 25-40 zł.

Wzdłuż całego półwyspu biegnie ścieżka rowerowa. Prawie na całej długości jest ona nowoczesna i szeroka. Wiele fragmentów ścieżki położonych jest wśród drzew, dających przyjemy cień. Są odcinki poprowadzone tuż nad zatoką, gdzie możemy obserwować uprawiających sporty wodne.

Osoby odznaczające się lepszą kondycją mogą wybrać leśne drogi, położone pomiędzy torami a morzem.

Półwysep Helski – zachody słońca nad morzem.

Jak widzicie na zdjęciach Półwysep Helski jest przepięknym miejscem. Mimo, że każda miejscowość mierzei posiada morze, zatokę i smażalnie ryb, to ma swoją indywidualną osobowość. Wybierajcie miejsce noclegu zgodnie z Waszymii upodobaniami i oczekiwaniami.

Półwysep Helski, czerwiec 2019

Tekst i zdjęcia Ewa Siwiecka