Na piaszczystych wydmach, porośniętych sosnowym, żywicznym lasem w pobliżu Wisły i urokliwego Świdra kryją się zabudowania Otwocka. Często trudno je dostrzec wśród drzew i krzewów. Skrywają tajemnice ludzi, którzy przybywali tu z Warszawy, aby odpocząć, nabrać sił lub podreperować upadające zdrowie. Duchy domów, willi i sanatoriów są w Otwocku najważniejsze i najciekawsze.

Jedną z głównych przyczyn powstania Otwocka było oddanie do użytku Kolei Nadwiślańskiej z przystankiem Otwock Sanatoryjny. Łatwy dojazd w atrakcyjną dla ludności Królestwa Polskiego okolicę, spowodował boom budowlany na przełomie XIX i XX w. Wielu przedsiębiorców postawiło tu swoje wille na użytek własny, bądź na wynajem. Najważniejszym dla Otwocka był Michał Elwiro Andriolli, znany rysownik. Postawił on 15 willi na wynajem, które osobiście zaprojektował w stylu do tej pory nieznanym. Domy były drewniane i charakteryzowały się lekką konstrukcją z gankiem lub przeszkloną werandą, zdobnymi balustradami i ażurowymi ozdobami. Styl ten wkrótce znalazł licznych naśladowców w całej okolicy a dzięki Konstantemu Ildefonsowi Gałczyńskiemu zyskał nazwę świdermajer. Oczywiście równolegle do zabudowy drewnianej powstawały budynki murowane.

Zwiedzanie Otwocka wcale nie jest proste. Nie znajdziecie to urokliwego ryneczku z kamieniczkami i zabytkowym kościołem, gdzie liczne knajpki zachęcają do wypoczynku. Teren miasta jest olbrzymi a jego architektoniczne perełki ukryte są wśród sosnowego lasu. Dlatego wyjątkowo ważne jest zaplanowanie trasy zwiedzania i wybranie środka komunikacji. Od razu Wam powiem, że najprostsza forma piesza tutaj się nie zda egzaminu, chyba że podzielicie poznawanie Otwocka na kilka etapów. Jazda samochodem nie odda klimatu miejscowości a zatrzymywanie się co chwila może być uciążliwe. Najlepiej sprawdzi się tu stary, wysłużony rower, nowy też może  być 🙂 Na stronie miasta Otwock jest propozycja 5 tras, którą znajdziecie tutaj.

W centrum Otwocka znajduje się stacja kolejowa, przy której mieści się duży, bezpłatny parking. Tutaj proponuję zacząć przygodę.

Otwock – willa Julia.

Na początku ulicy Kościelnej, która zaczyna się tuż przy stacji kolejowej znajdują się romantyczne ruiny willi Julii. Budynek ten został wzniesiony w stylu neogotyckim, ze strzelistą wieżą w 1893 r. Nieco później mieściło się w nim inhalatorium a w stojącym tuż obok drewnianym domu, pijalnia i pokoje dla kuracjuszy.

willa Julia

Otwockie świdermajery i inne drewniaki.

Idąc dalej ulicą Kościelną mijamy liczne drewniane budynki. Jedne z nich są okazałe i dobrze zachowane, inne wstydliwie kryją swój upadek wśród bujnej zieleni.

Trzeba wiedzieć, że w okresie międzywojennym większość mieszkańców Otwocka stanowili Żydzi. Przy ul. Kościelnej 12, 14, 16, 18 znajdują się drewniane budynki, stanowiące przed wojną kompleks zwany Willą Szeliga. Były one od lat 20. XX w. własnością Oszera Perechodnika – żydowskiego kupca. W okresie międzywojennym wille pełniły funkcję pensjonatów, w narożnym budynku (ul. Kościelna 18) mieściły się sklepy oraz siedziba klubu inteligenckiego „Spójnia”.

Następnie skręcamy w ul. Kościuszki, gdzie na zadrzewionych działkach kryją się kolejne drewniane budynki.

Możemy wyobrażać sobie, jak w okresie międzywojennym spacerowali tymi uliczkami Józef Piłsudski, Władysław Reymont, Julian Tuwim, Bolesław Prus. To tu, przebywając w sanatorium Kornel Makuszyński wymyślił Koziołka Matołka. Otwock był bardzo modnym letniskiem, gdzie bywała śmietanka towarzyska.

Otwock – pensjonat Abrama Gurewicza.

Skręcamy w ulicę Żeromskiego i idąc na południe przekraczamy tory kolejowe. Pierwszy budynek po prawej to prawdziwa perełka Otwocka.

Na początku XX w. rodzina Gurewiczów wybudowała drewnianą willę, którą stopniowo rozbudowywała. Jest to największy drewniany budynek w Otwocku, a podobno i w całej Europie. Jego powierzchnia użytkowa wynosi 2 700 metrów kwadratowych, a kubatura aż 20 000 metrów sześciennych.

Gurewiczowie otworzyli w swojej willi zakład leczniczo-dietetyczny. Ośrodek był czynny cały rok i przyjmował, jak podawały reklamy, rekonwalescentów i osoby poszukujące wypoczynku. Po wojnie znajdowała się w nim szkoła medyczna. Wiele lat zaniedbań spowodowało, że budynek był w opłakanym stanie. Przez wiele lat nikt nie chciał podjąć się renowacji zabytku. Dopiero obecny, prywatny właściciel przeprowadził generalny remont i budynek po prostu zachwyca swoim wyglądem. Werandy, krużganki, misterne zdobienia fasady sprawiają, że jest to budynek zupełnie wyjątkowy. W jego przepięknych wnętrzach znajdzie się nowoczesna klinika ortopedyczna MIRAI Clinic wraz z ogólnodostępną klimatyczną restauracją i kawiarnią.

Otwock – dawne kasyno.

Idąc dalej na południe ulicą Filipowicza, mijamy po lewej stronie okazały gmach dawnego kasyna. Przed wojną w budynku funkcjonowały: restauracja, kino, sala teatralna oraz sala gier hazardowych. Wynajmowano również pokoje. Obecnie mieści się tu liceum.

Otwock – cukiernia Sosenka.

Kilka kilometrów za nami, pora odpocząć. Idealnie nada się do tego cukiernia Sosenka. Wybudowana w stylu wzorowanym na świdermajerach, serwuje pyszne desery i napoje.

Muzeum Ziemi Otwockiej im. Michała Elwiro Andriollego.

Porzucamy zabudowania Otwocka i zagłębiamy się w lasy Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Wśród drzew znajduje się budynek Muzeum Ziemi Otwockiej. Wewnątrz zobaczyć można kilkadziesiąt eksponatów należących do Żydów niegdyś tu mieszkających, broszury, dokumenty, zdjęcia i przedmioty codziennego użytku. Mnie nie udało się zwiedzić muzeum, gdyż było one zamknięte. Również w momencie publikacji tego wpisu, jest ono niedostępne dla zwiedzających.

Więcej o muzeum oraz informacja, czy jest ono otwarte uzyskacie tutaj.

 

Cmentarz żydowski w Otwocku.

W lesie, tuż za granicami Otwocka znajduje się stary, zaniedbany kirkut. Leży on na terenie Karczewa-Anielina. Powstał w XIX w. z przeznaczeniem na miejsce pochówku pacjentów otwockich szpitali i sanatoriów. Stali mieszkańcy Otwocka byli grzebani na innym cmentarzu w Karczewie.

Kirkut, choć opuszczony, posiada wiele pięknych macew, które walczą o przetrwanie z upływem czasu. Jest to miejsce o wyjątkowym, ponadczasowym uroku.

Otwock – idealne miejsce na urbex.

Serce boli jak wiele zabytków w Otwocku niszczeje i szanse na ich odbudowę są bliskie zeru. Jedne przeszły w ręce prywatne a właściciele nie mają funduszy na remont. Inne czekają na wyroki sądów w sprawie roszczeń. Sprawy są skomplikowane, bo od czasu przejęcia żydowskich majątków po wojnie, wiele się wydarzyło. Tak więc, wśród zarośli rozpadają się budynki o ciekawej, często bolesnej historii.  Odwiedzając te miejsca miejmy to na uwadze i oczywiście kierujmy się zasadą, żeby opuścić je niczego nie niszcząc i nie biorąc ze sobą pamiątek. Każda cegiełka i każdy kafelek jest częścią historii i jest ważny.

 

Dworek Bojarów.

Jednym z najstarszych budynków w Otwocku jest Dwór Bojarów. Historia jego powstania jest bardzo niezwykła a wiąże się z oryginalną postacią Konstantego Moësa Oskragiełły. Wzmiankowany interesowała się medycyną naturalną i wegetarianizmem, co wcale nie było popularne u schyłku XIX w. Oskragiełło wybudował dworek około roku 1883 we wsi Bojarów, później przyłączonej do Otwocka i otworzył w nim pierwszy zakład przyrodoleczniczy w okolicy. Leczono w nim migreny, spazmy, reumatyzm i artretyzm. Honoraria lekarskie od pacjentów pobierane było tylko w przypadku wyleczenia.

Niska rentowność przedsięwzięcia oraz skierowanie zainteresowań właściciela w kierunku okultyzmu spowodowały, że po 7 latach Zakład Leczniczy Termopatyczny (taką nazwę nosił) został sprzedany. Uzdrowisko działało podobno do lat 90-tych XX w. (informacja niepotwierdzona). Na pewno po II wojnie św. mieściła się w nim także Szkoła Rzemiosł Artystycznych (nie wiem tylko czy we dworze, czy w innych budynkach, które pierwotnie należały do uzdrowiska).

Obecnie, mimo wpisania go do Krajowego Rejestru Zabytków obiekt niszczeje w zastraszającym tempie. Piękne, ręcznie malowane kafle piecowe, które jeszcze niedawno zdobiły dworek, zostały zniszczone i rozgrabione. Całość jest w fatalnym stanie a wejście do budynku jest niebezpieczne.

Zofiówka.

Są miejsca, które nie odznaczają się wybitnym urokiem. Jednak ich ciekawa, czasami bolesna historia dopomina się opowieści. Taka jest właśnie Zofiówka w Otwocku.

Zofiówka to powstały na początku XX w. Zakład dla Nerwowo i Psychicznie Chorych Żydów. Teren na którym stała, kupiono za biżuterię ofiarowaną przez Zofię Endelmanową, stąd jej nazwa. Wówczas to leczenie schorzeń nerwowych i psychicznych w podobnych zakładach było nowością. W otwockim sanatorium stawiano na przywrócenie pacjentów społeczeństwu, a ważnym elementem terapii była praca.

W czasie II wojny św. lecznica znalazła się na terenie getta. Podczas jego likwidacji w 1942 r. w szpitalu zamordowano ponad 100 osób.

Po wojnie, aż do połowy lat 80. leczono w Zofiówce gruźlicę. W latach 1985-1998 szpital powrócił do pierwotnej nazwy i znów zaczęto leczyć tu schorzenia neuropsychiatryczne, ale pacjentami były głównie dzieci.

Ponad 20 lat Zofiówka stoi porzucona. Następuje powolny proces rozpadu i przejmowania terenu przez naturę. Wieść niesie, że sanatorium jest nawiedzone przez duchy osób, które tu zmarły śmiercią tragiczną. Niektórzy zarzekają się, że widzieli smętne zjawy snujące się po nocy i słyszeli jęki i zawodzenia. Szczytem odwagi jest nocowanie na terenie Zofiówki i są śmiałkowie, którzy tego próbują.

Ja odwiedziłam lecznicę w sobotnie południe. Miejsce wcale nie wydało mi się posępne. Wręcz przeciwnie, tętniło życiem. Kolorowe graffiti, którymi przyozdobiono ruiny stanowiły tło dla gier zespołowych, które odbywały się na terenie Zofiówki. Pełno było mniejszych lub większych grupek miłośników opuszczonych miejsc.

Opuszczona kaplica.

Pomiędzy Zofiówką a sanatorium Olin stoją ruiny kaplicy, wybudowanej w 1935 r. Kapliczka służyła jako miejsce modlitw dla personelu oraz pensjonariuszy pobliskich sanatoriów.

Otwock

Otwock – food truck ze specjałami kuchni żydowskiej.

Na totalnym odludziu, czyli przy Laskowej 37, w otoczeniu starych wierzb i trochę młodszych innych drzew stoi unikalny food truck. Specjalizuje się on w przysmakach kuchni żydowskiej. Można tu kupić czulent lub gęsie pipki. Są także potrawy bardziej współczesne np. hamburgery z wołowiną na mięcie. Na wegetarian czekają pyszne falafelki. Po dniu pełnym wrażeń, żydowski posiłek będzie miłym uzupełnieniem wycieczki do Otwocka.

Rzeka Świder.

Wzdłuż północno-zachodniej granicy Otwocka płynie Świder. Rzeka czysta, wijąca się zakolami wśród zieleni, urokliwa. Można nad nią spacerować, w gorące dni opalać się na plaży miejskiej lub spłynąć kajakiem. Wspaniale jest oglądać piękne zachody słońca, w miejscu, gdzie Świder wpada do Wisły.

 

 

Wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Opuszczona leśniczówka, czyli horror w Puszczy Kampinoskiej

Spichlerz Twierdzy Modlin. A może to pałac?

Brok – senne miasteczko z wiatrakami i wielkimi ambicjami

Skansen im. Marii Żywirskiej w Brańszczyku – Kurpie Białe

Podlasie Południowe, czyli historia dwóch wiatraków i kilku chałup

Zamek w Liwie nad uroczą rzeką Liwiec. Jednodniowy wypad z Warszawy

 

Otwock, maj-grudzień 2020

Tekst i zdjęcia Ewa Siwiecka